Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W sobotę o godz. 20.30 piłkarze nożni Wisły Płock podejmą Lecha Poznań. Na mecz przyjedzie też grubo ponad 1 tys. kibiców z Poznania. – Takiego meczu w Płocku nie było od wielu lat, to będzie wielkie sportowe święto – dodaje prezes Kruszewski. – Już dwa tygodnie temu na spotkaniu z przedostatnią w tabeli Cracovią trybuny wyglądały znakomicie. Mamy dowody na to, że Płock stęsknił się za dobrą piłką i Płock kocha Wisłę. 

– Ale dziś też widać jak bardzo potrzebujemy nowego stadionu. Zainteresowanie meczem z Kolejorzem jest tak duże, że gdybyśmy mieli do dyspozycji 15 tys. miejsc, ale na zadaszonym, przytulnym obiekcie, gdzie widz ma bezpośredni kontakt z boiskiem i zawodnikami, również mielibyśmy komplet. Serce rośnie, bo udaje się przywracać modę na Wisłę. Mamy powody do dumy i radości z tego, co już udało się osiągnąć, ale cały czas patrzymy przed siebie, chcemy się rozwijać, a zwłaszcza nie dopuścić do tego by to, co już udało się zbudować, nie zostało zmarnowane. Jak długa i kręta jest droga do sukcesu doświadczyliśmy na własnej skórze.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.