Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tak mówi kapitan Orlen Wisły, wychowanek płockiego klubu Adam Wiśniewski. W sobotę nafciarze podejmą kieleckie Vive (transmisja w Canal+ od godz. 17.30).

Klasyk PGNiG Superligi zakończy rundę zasadniczą rozgrywek. W pierwszym spotkaniu, w Kielcach, płocczanie przegrali 23:26, ale zagrali bardzo ambitnie, pokazując wielki charakter. Udowodnili, że kolejne potyczki z tym rywalem będą nie tylko emocjonujące, bo to niemal gwarantowane, ale też wyrównane.

Co więcej, po tym meczu mogli czuć, że są w uprzywilejowanej sytuacji. Mając u siebie rewanż i niewielką stratę do odrobienia, mieli wielką szansę na zajęcie pierwszego miejsca w tabeli zbiorczej Superligi. To ważne w kontekście walki o tytuł mistrza Polski. Niestety, plany pokrzyżowali sobie sami nafciarze, którzy po drodze zgubili punkty w Piotrkowie Trybunalskim. W tej sytuacji sobotni mecz będzie tylko o honor i prestiż.

Adam Wiśniewski: – Wpadka w Piotrkowie i przedwczesne odpadnięcie z Ligi Mistrzów sprawiły, że głowy nam trochę opadły. Mieliśmy potem dłuższą przerwę, mogliśmy się zresetować. I po zwycięstwach – ligowym w Kwidzynie i w ćwierćfinale Pucharu Polski z Azotami – widać po zespole, że psychika, morale są trochę odbudowane.

Ćwierćfinałowy pojedynek z Azotami Puławy odbył się w środę. Płoccy piłkarze ręczni wygrali bez problemów 36:24 (19:9). Trener Orlen Wisły Piotr Przybecki komentował: – Można powiedzieć, że przygotowywaliśmy się do tego meczu przez dłuższy czas. Udało nam się utrzymać sposób grania w obronie z meczu z Kwidzynem. I to jest bardzo cenne. Pracujemy nad tym już jakiś czas, teraz daje to efekty. Miejmy nadzieję, że na tę końcową część sezonu spowoduje to większą pewność u zawodników.

Dzięki temu zwycięstwu nafciarze awansowali do półfinału Pucharu Polski. Tam ich rywalem będzie MMTS Kwidzyn. Pierwsze spotkanie odbędzie się w piątek 14 kwietnia, rewanż – 10 maja w Płocku.

W drugiej parze o finał Vive Tauron Kielce zagra z Gwardią Opole. Wielki finał zaplanowano na 20 maja.

Adam Wiśniewski: – Póki co, szykujemy się na sobotę i klasyk z kieleckim Vive. Te pojedynki zawsze są emocjonujące, są wielkim świętem piłki ręcznej, które skupia uwagę kibiców szczypiorniaka w całym kraju. Co prawda ani nam, ani im zwycięstwo już w niczym nie pomoże i nie zaszkodzi, ale każdy wie, jaki to będzie mecz. Każdy zdaje sobie z tego sprawę.

Śmieję się, że gdyby ktoś powiedział, że mamy zagrać z kielczanami o pudełko zapałek, to nikt nie odpuści, każdy da z siebie wszystko, będzie się bił o zwycięstwo. Miejmy nadzieję, że stworzymy fajne widowisko. I z happy endem dla nas.
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.