Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

„Dołek” to kompleks pawilonów, które są położone na kilku poziomach. Są tu różne sklepy, usługi, kiedyś była też restauracja i bar mleczny. Całość należy do Miejskiego Zespołu Gospodarki Mieszkaniowej. Jego prezes Arkadiusz Kochanowicz na wtorkowym spotkaniu informacyjnym przypominał, że budowa „dołka” zaczęła się w 1975 r. – I od tamtego czasu, czyli przez ponad 40 lat, nie było renowacji i właściwie miejsce zostało pozostawione samo sobie – przyznawał prezes. – Najemcy na własną rękę dodawali coś od siebie, a to jakiś daszek, a to zmienili okna, niekoniecznie pasujące do innych, a to kraty. MZGM wyrażał na to zgodę, żeby iść im na rękę.

Porównajcie: nowa Galeria Miodowa i wysłużony "dołek" [WIZUALIZACJE, FOTO]

Teraz to koszmarek, który straszy zaciekami, odpadającym tynkiem, brudem. A przecież w latach swej świetności, kiedy Płock nie był jeszcze tak rozległy, było to miejsce kultowe! Nie było płocczanina, który by tam nie robił zakupów. Wiceprezydent Piotr Dyśkiewicz opowiadał, że dla wielu wciąż takim jest; jego znajomy, który przeprowadził się na Podolszyce, wciąż wraca właśnie tutaj na zakupy do sklepu rybnego. Przeciwwagą dla „dołka” była położona niemal naprzeciwko, po drugiej stronie ulicy „górka” – tam był dewizowy sklep Peweksu. W dawnym Peweksie serwują teraz tanie domowe obiady, a „dołek”...

– Na spotkaniach z mieszkańcami i radą osiedla ludzie domagali się jego remontu – mówił dalej Kochanowicz. – To zresztą wpisuje się w koncepcję rewitalizacji tej części miasta. Problemem były pieniądze, bo jako spółka, która czerpie zyski z wynajmu lokali, nie mogliśmy liczyć na żadne fundusze pomocowe. Zostawały nam tylko kredyty komercyjne, ale... ostatecznie mamy własne pieniądze.

Dołek” po modernizacji ma przypominać... galerię handlową. Ale nią nie będzie, zmiana ma być głównie wizualna. Całość to 1826 m kw. powierzchni użytkowej.

Wynajęte są 24 lokale, tylko największy (ok. 330 m kw.) – ten, w którym była restauracja – wciąż czeka na chętnego. Bo tacy owszem, byli, ale wolą poczekać na kompleksowy remont. W MZGM informują, że prace zamierzają tak prowadzić, by w ich trakcie dać dostęp klientom do wszystkich pawilonów.

Obiekt zmieni nazwę – na frontonie zawiśnie szyld Galeria Miodowa. Na jasnej elewacji pojawią się motywy plastra miodu (inspirowane podobnym plastrem na jednym z budynków w Londynie). Stare słupy betonowe zostaną wycięte i zastąpione nowymi, w zdecydowanie nowocześniejszej technologii. Zmieni się cały układ komunikacyjny – obecne schody znikną, zastąpią je nowe, w nieco innych miejscach. Powstanie wygodny zjazd na poziom minus 1 dla osób niepełnosprawnych i z wózkami dziecięcymi. Z dołu wyżej wyniesie ich winda, która zostanie zamontowana pośrodku podziemia, przykrytego ażurowym „sufitem” z poprzecznych belek. Przed deszczem co prawda nie osłoni, ale da trochę cienia w upalne dni. A to ważne, bo ta część obiektu ma zmienić swój charakter i stać się miejscem spotkań, z ławeczkami. Wiceprezes MZGM Piotr Chała mówił, że podłoże zostanie wyłożone estetycznymi płytami i już mają upatrzony materiał – włoskie płyty granitowe w rewelacyjnej cenie 10 zł za m kw.

Część okien zostanie zamurowana, nie będzie żadnych krat – cały kompleks będzie monitorowany. Zlikwidowany zostanie obecny chaos reklamowy – część firm będzie się reklamować na wysokim pylonie; to nowy element na „dołku”. Rozbudowana zostanie też restauracja na piętrze – dzięki temu powstanie taras z ażurowym zadaszeniem.

Do całej koncepcji i my wtrąciliśmy swoje trzy grosze. Zauważyliśmy w niej bowiem brak toalety ogólnodostępnej, która bardzo by się przydała, stojaków na rowery oraz miejsca na zielony bazarek. – Wszystko to weźmiemy pod uwagę i postaramy się zrealizować – zapowiadali prezes i wiceprezydent Dyśkiewicz.

Dodajmy, że na starym miejscu zostanie postój taksówek, za to niewiele uda się wygospodarować miejsc parkingowych – ok. 25.

MZGM szacuje, że koszt wszystkich prac wyniesie ok. miliona złotych. Spółka ma te pieniądze, bo sprzedała część swoich nieruchomości. Podobno zwróci się to po pięciu latach, jako że najemcy „dołka” nie narzekają na brak klientów i regularnie płacą czynsze. Pod koniec maja płocka pracownia architektoniczna Abrys ma przedstawić dokumentację projektowo-kosztorysową. Potem starania o pozwolenie na budowę i jak wszystko dobrze pójdzie, roboty rozpoczną się na przełomie sierpnia i września. Galeria Miodowa byłaby wówczas gotowa w wakacje 2018 r.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.