Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jeszcze przed rozpoczęciem koncertu ks. Stefan Cegłowski, proboszcz katedry, wspominał, że razem z Aleksandrem z Malone do Polski przybył brat Walter. Pierwszy z nich został biskupem płockim i rozpoczął tu budowę kamiennej katedry, a drugi został biskupem wrocławskim (wcześniej był prepozytem płockim). Proboszcz zwracał tym samym uwagę na związek Płocka z Wrocławiem, z którego przyjechali artyści. – Płock i Wrocław mają kilka wspólnych punktów w historii – zaznaczał proboszcz.

Obejrzyjcie zdjęcia z sobotniego koncertu

Paweł Sztompke podkreślał długą, 23-letnią tradycję płockiego festiwalu. – To muzyczna archeologia. Dotarcie do tych materiałów, zrozumienie ich i odtworzenie jest benedyktyńską, wręcz archeologiczną pracą. Ci artyści to tacy muzyczni Indiana Jonesi – podkreślał dziennikarz.

Program zaprezentowany przez zespół był czymś w rodzaju inscenizacji. Wnętrze katedry było tylko lekko oświetlone, głównie światłem świec. Członkowie scholi gromadzili się wokół portretu trumiennego, aranżując ceremonię pogrzebową. Oprócz mistycznego śpiewu w katedrze zabrzmiały też kotły barokowe i kozły wielkie.

W niedzielę odbędzie się trzeci, ostatni koncert w ramach festiwalu. Wystąpi zespół Pogranicze, który zaprezentuje śpiewy różnych kultur i narodów zamieszkujących tzw. ścianę wschodnią. Początek – godz. 19. Wstęp wolny.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.