Teresa Żbikowska i Edyta Figura należały do Zgromadzenia Sióstr Służek Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej. Zginęły w wypadku samochodowym 19 lutego.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Tu można obejrzeć zdjęcia z poniedziałkowego pogrzebu

Przypomnijmy: do tragedii doszło w okolicach Manowa pod Koszalinem. Policja podała, że wypadek spowodował kierowca volkswagena, jadący za fiatem punto, którym podróżowały siostry. Zaczął wyprzedzać punto i w tym momencie zauważył nadjeżdżającą z naprzeciwka ciężarówkę. Kiedy uznał, że musi wrócić na swój pas ruchu, zahaczył fiata, a ten zderzył się bokiem z ciężarówką.

Siostra Teresa Żbikowska miała 44 lata, urodziła się w Płocku. Pochodziła z parafii Blichowo. Ostatnio pracowała jako katechetka w Żurominie, była tam też przełożoną wspólnoty. Taką samą funkcję od 2011 r. pełniła w Skępem siostra Edyta Figura. Miała 47 lat, wcześniej pracowała m.in. w Płocku w parafii św. Maksymiliana Kolbego.

W poniedziałek mszy w katedrze przewodniczył biskup płocki Piotr Libera.

W kazaniu ks. kan. Wojciech Helak, proboszcz parafii św. Piotra i Pawła w Mrzeżynie w archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej, w której przez wiele lat pracowały obie zmarłe siostry, przypomniał, że gdy zdarzył się wypadek, jechały go odwiedzić. Podkreślił, że dla wielu były to bardzo bliskie osoby, obecne w życiu innych. Przyjęcie wiadomości o ich śmierci okazało się bardzo bolesne.

– Siostry były tak bardzo potrzebne, tak bardzo utalentowane. Miały tyle planów na przyszłość. Jechały spokojnie, prawidłowo. Jednak ktoś wykazał się brakiem rozwagi i odpowiedzialności. To nie jest wola Pana Boga, ale On staje przed nami i chce nam powiedzieć, że jest zawsze przy tych, którzy do końca Go kochają, do końca Mu ufają – zaznaczył kaznodzieja. Relacjonował też, że gdy na policji oglądał zdjęcia z wypadku, na kolanach siostry Teresy zobaczył różaniec: – Modliły się na różańcu w Godzinie Miłosierdzia. Zaraz po wypadku znalazł się kapłan, który udzielił im ostatniej posługi. Dziś przypada rocznica ziemskich urodzin siostry Edyty – to data, w której rodzi się do wieczności. Mam nadzieję, że dziś obie w domu Ojca oglądają Jego oblicze.

Ks. Helak dodał, że siostry „żyły cicho, ale radośnie”. Były pracowite, chętnie spieszyły innym z pomocą, były przez tych, którzy je znali, bardzo kochane. – Takie życie jest świętością, trzeba je nagrodzić. Wypowiadam te słowa po staropolsku: „Bóg zapłać” – podkreślił duszpasterz.

– Można powiedzieć, że tą swoją obecnością w imieniu świata dziękujemy wam za wasze życie ukryte dla świata – zwracał się do zmarłych ks. Bogdan Czupryn, referent ds. instytutów życia konsekrowanego i stowarzyszeń życia apostolskiego w diecezji płockiej. – W naszej tradycji mówimy: „Odpoczywajcie w pokoju”, Śpijcie w pokoju”. A ja chciałbym was prosić, żebyście nie odpoczywały w pokoju, ale żyły pełnią życia po tamtej stronie i przypominały nam, co jest ważne w naszym powołaniu.

Zmarłe siostry zostały pochowane na cmentarzu przy al. Kobylińskiego. Zgodnie z wolą rodzin, zamiast kwiatów uczestnicy mszy św. przekazywali ofiarę na hospicjum Caritas Diecezji Płockiej.

W uroczystościach pogrzebowych uczestniczyli wierni z Mrzeżyna oraz z Żuromina i Skępego. Obecne były poczty sztandarowe trzech szkół ze Skępego. Były obecne też siostry ze zgromadzeń zakonnych w diecezji płockiej.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem