Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Mają się odbywać cyklicznie pod nazwą „To ma sens”, są inicjatywą nowego dyrektora Państwowej Szkoły Muzycznej Michała Zawadzkiego. Wymyślił, by zapraszać muzyków pochodzących z Płocka, a także absolwentów tutejszej szkoły muzycznej, którzy odnieśli sukces i stali się rozpoznawalni w kraju, a nawet za granicą. Chodzi o to, by na ich przykładzie zmotywować młodych do nauki gry na instrumentach i wskazać im, że dzięki ciężkiej pracy w przyszłości zrealizują swoje marzenia.

– Miałem taki szalony pomysł, by pokazać, że tu mogą rodzić się gwiazdy – mówił Michał Zawadzki do licznie zebranej w sali koncertowej publiczności. Przypomniał, że perkusista Lao Che jest właśnie absolwentem PSM I stopnia. – Zorganizowanie koncertu było moim marzeniem, które właśnie się spełnia – dodawał dyrektor PSM.

Takie imprezy w szkole muzycznej nie odbywają się często. A jak się okazało, biorąc pod uwagę reakcje publiczności, ich organizacja jest strzałem w dziesiątkę. Fani zespołu Lao Che otrzymali porządną dawkę dobrej muzyki, zapewne nikt nie wyszedł zawiedziony.

Koncert miał jednak jeszcze jeden ważny cel. Choć wejściówkami były bezpłatne zaproszenia, organizatorzy i zespół poprosili, by każdy w miarę swoich możliwości przekazał jakąś sumę na rzecz Hospicjum Płockiego pw. św. Urszuli Ledóchowskiej, które działa w naszym mieście od 1987 r. Przed wejściem na salę można było do specjalnie przygotowanej skrzynki wrzucić datek na rzecz placówki.

Tu obejrzycie galerię zdjęć z koncertu Lao Che

– Miesiąc temu dyrektor powiedział, że zrobimy coś fajnego i... zrobił to. A to ma sens! Proszę byście o nas pamiętali. Jesteście nam potrzebni – powiedział na chwilę przed koncertem prezes Hospicjum Płockiego Tomasz Korga

Wcześniej mówił „Wyborczej”: – Dyrektor PSM zapytał nas, czy zgadzamy się, by ten zespół zagrał dla nas i zachęcił uczestników koncertu, by w różny sposób wsparli nas finansowo. Jesteśmy bardzo zadowoleni, nieomal zaszczyceni tą inicjatywą.

W stacjonarnym oddziale Hospicjum Płockiego jest 12 łóżek, wszystkie są zajęte. Jest jeszcze hospicjum domowe dla dzieci – pod opieką ma dziewięć osób i hospicjum domowe dla dorosłych, do którego należy ponad 30 podopiecznych.

Można je wesprzeć, przekazując 1 proc. z podatku lub wpłacając wybraną kwotę na konto. – Liczymy szczególnie na 1 proc., bo pozwala nam przetrwać. Bazując na nim, układamy plan finansowy na cały rok. Fundusze przeznaczamy na bieżącą działalność: rachunki, lekarstwa itp. – tłumaczył Korga.

Ta pomoc dla hospicjum jest nie tylko finansowa, bo pracuje w nim wielu wolontariuszy, wśród których są też bardzo młode osoby (uczniowie liceum). Tomasz Korga: – To wspaniała grupa. Wolontariusze przechodzą szkolenie, później robią prawie wszystko, oprócz zabiegów medycznych. Pomagają przy myciu, przygotowują posiłki, a niektórzy wykonują nawet drobne naprawy czy dbają o teren zielony przed budynkiem. Obecność wolontariuszy musi być trochę stonowana. Jednak zawsze podkreślam, że wbrew powszechnemu przekonaniu, hospicjum to też miejsce żywe. Mieliśmy tu już nawet śluby i chrzciny.

Michał Zawadzki planuje kolejne koncerty, podczas których też zachęci publiczność do hojności i wsparcia instytucji, które jej potrzebują.

***

I na koniec jeszcze komentarz na Facebooku wspomnianego już perkusisty Lao Che, absolwenta szkoły Michała „Dimona” Jastrzębskiego-Szweda: „Płocku, Płocku! Super było zagrać w Płocku! I to w mojej szkole! Dyrektorze Zawadzki, Profesorze Adamie Mieczykowski, miło było spotkać po latach! Płock żąda dostępu do morza!”.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.