Na mistrzostwach świata w Korei marzę o złocie i ataku na rekord świata - zapowiada Dariusz Bednarski, skoczek wzwyż, weteran z Płocka. W 2016 roku wygrał wszystkie zawody, w których startował.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Miniony rok był niezwykle udany dla 62-letniego lekkoatlety, skaczącego bardzo rzadko już spotykanym stylem przerzutowym. Bednarski wygrał mistrzostwa Polski w hali w Toruniu (160 cm), Halowe Mistrzostwa Europy Weteranów w Anconie (165 cm), mistrzostwa Polski w Opolu (170 cm, rekord Polski), Americas Masters Games w Vancouver (163 cm) i w listopadzie World Masters Athletics Championships w Australii (162 cm). W Perth startowało ponad 4 tys. osób z ponad 90 krajów.

– Cieszę się, że udało mi się wszystko, co zaplanowałem. Ważne, że sezon minął bez żadnej poważnej kontuzji, w czym zasługa między innymi przyjaciół ze szpitala Świętej Trójcy z Markiem Więckiem. Poszedłem na całość, wybrałem się na trzy wielkie, kosztowne imprezy zagraniczne – mówi płocki skoczek. – Udało się, czuję się spełniony. Zrobiłem coś fajnego dla siebie, znajomych, wszystkich, którzy mi kibicują i trzymają kciuki. Co najważniejsze – nie udałoby się to bez wielkiego wsparcia mojej żony Barbary.

Bednarski już przygotowuje się do startów w 2017 roku. Treningowym przetarciem będzie miting w Toruniu już w styczniu. – To szansa na poskakanie w prawdziwej hali, z normalnego rozbiegu – podkreśla lekkoatleta. – Celem są marcowe, halowe mistrzostwa świata mastersów w koreańskim Daegu. Wciąż mam głód wygrywania, więc chciałbym przywieźć złoty medal z Azji. A jeśli będzie szansa, to także zaatakować rekord świata w mojej kategorii wiekowej powyżej 60 lat, który wynosi 173 cm.

– Z taką wysokością mierzyłem się już w Anconie i w drugiej próbie byłem naprawdę blisko sukcesu – dodaje płocczanin. – Może uda się w Korei? Ale będzie to niezwykle trudne, bo przecież lat nikomu nie ubywa, coraz trudniej o rekordy.

170 cm, zaliczone w lipcu w Opolu, plasowało płocczanina na pierwszym miejscu list światowych w kategorii powyżej 60 lat. Tydzień później o trzy centymetry wyżej skoczył Willie Banks, były świetny... trójskoczek z USA. I tak już zostało, to dwa najlepsze wyniki na świecie w 2016 r.

Mam więc kolejny cel: uzyskać najlepszy wynik globu w 2017 roku – śmieje się Bednarski. – Ale z moich 170 cm też jestem zadowolony, to w przeliczeniu na wyniki wyczynowców daje 238 cm. Dokładnie tyle, ile wynosi rekord Polski Artura Partyki! Artur gratulował mi rezultatu

Zwiedzanie, poznawanie nowych miejsc i ludzi to dodatkowa przyjemność przy sportowych wojażach płocczanina. – Vancouver to wspaniałe miasto, gospodarz zimowych igrzysk olimpijskich z 2010 roku. Przeżywa rozkwit, sporo osób się tam osiedla, magnesem jest piękne położenie nad Pacyfikiem, a jednocześnie tuż przy górach – opowiada skoczek weteran. – Skorzystałem ze znajomości jeszcze ze szkoły podstawowej z Jarkiem Topajewem, który od 30 lat mieszka w Kanadzie. Mieszkałem u niego, Jarek pomagał mi we wszystkim, podobnie jak Przemysław Kosierb, były świetny skoczek w dal, reprezentant Polski, który również od 30 lat mieszka za oceanem. Także i oni mają swoją cegiełkę w moim sukcesie, jakim było pokonanie całej śmietanki skoczków z obu Ameryk, bo byłem tam jedynym Europejczykiem.

W Australii Bednarski był drugi raz w życiu, siedem lat wcześniej startował w Sydney, zdobył srebro podczas igrzysk olimpijskich mastersów. Na początku listopada w Australii panowała wiosna, ale temperatury przekraczały już 30 stopni.

– Z Sydney do Perth przyleciał do nas kolega, u którego zatrzymaliśmy się w kilka osób w 2009 roku – mówi Dariusz Bednarski. – Jeździliśmy z nim na ciekawe wycieczki, także poza Perth. Były oczywiście kangury, które podczas sjesty można było nawet pogłaskać. 130 km za miastem zobaczyliśmy niesamowite miejsce, pozostałość po wyschniętym oceanie. Do tego mnóstwo zwierząt, których w Europie się nie spotyka. I te ogromne przestrzenie poza metropolią, bo w Australii mieszka tylko 24 mln ludzi.

Płocczanina urzekła także... komunikacja miejska w pięknie położonym Perth. – Uczestnicy mistrzostw dzięki specjalnym kartom mogli z niej korzystać bezpłatnie. Przystanki są co 200-300 metrów, autobus zatrzymuje się uniesieniem ręki. Każdy wsiadający wita się z kierowcą i pasażerami, wszyscy są mili, pomocni, uśmiechnięci – opowiada Bednarski.

W Perth piękna była też.. trawa. – Gdy zobaczyłem lekkoatletyczne trawiaste boisko, byłem przekonany, że to sztuczna nawierzchnia, tak była mocna, zielona – wspomina skoczek. – To wyglądało jak dywan. Dopiero z bliska przekonałem się, że to prawdziwa, żywa trawa do biegania. Pielęgnowana, zraszana. I ludzie tam rekreacyjnie biegają.

Dalekie wyjazdy to ogromne koszty. Bednarski stara się je minimalizować, szuka tanich połączeń lotniczych, czasami mieszka u znajomych, ale i tak co roku bierze kredyt, by wystarczyło na najpotrzebniejsze wydatki związane z wyjazdami. Od dawna pomaga mu finansowo Multis Deweloper, wsparła go także firma Polanik, a logistycznie – Cameleon.

– Roczne wydatki to 20-23 tys. zł, oczywiście oszczędzając na wielu elementach – wyliczył Bednarski. – We Włoszech byłem zaledwie niespełna trzy dni, samo startowe w przypadku imprezy w Kanadzie to 700 zł, najdroższe są przyloty. Pewnie na Koreę też się nie obejdzie bez kredytu. Trochę boleję, że w wielu miejscach moje sukcesy są doceniane, ale nie w Płocku, a teoretycznie jestem zawodnikiem MUKS.

Płocczanin otrzymał puchar od ministra sportu Witolda Bańki za najlepszy wynik mistrzostw Polski w Opolu, niedawno gościł w Warszawie, gdzie minister wręczył Bednarskiemu i grupie najlepszych polskich lekkoatletów weteranów wyróżnienia za sukcesy w 2016 r.

– Może znajdzie się jakiś sponsor lub klub, który mnie przygarnie pod swoje skrzydła, trochę pomoże? Staram się w kraju i za granicą podkreślać, że jestem z Płocka, promować moje rodzinne miasto – podkreśla Dariusz Bednarski.

W przyszłym roku chce skakać także podczas lipcowych mistrzostw Europy w Danii. – Jest jeszcze duża impreza w Nowej Zelandii, ale to już ogromne koszty, więc pewnie nie dam rady tam polecieć – dodaje skoczek, który marzy także o turystycznej wizycie w Japonii i na Kubie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem