Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To historyczny punkt wywalczony przez płocczan w Kilonii. Przypomnijmy, że w pierwszym spotkaniu w Płocku Orlen Wisła wygrała 24:22.

Sobotni pojedynek w Kilonii miał dwa oblicza. Już na początku pierwszej połowy nafciarze przegrywali 0:5, na przerwę do szatni schodzili tracąc do gospodarzy sześć bramek. - Rzeczywiście nasza gra nie wyglądała najlepiej, byliśmy trochę spóźnieni w obronie, za dużo krzywdy robił nam Domagoj Duvnjak, a my przegrywaliśmy swoje pojedynki z Niclasem Landinem, popełnialiśmy też proste błędy - przyznaje szkoleniowiec płockich piłkarzy ręcznych. - W szatni powiedziałem chłopakom, że przede wszystkim nie mogą pozwolić THW Kiel na powiększenie tej przewagi, bo będziemy mieć swoje szanse na odwrócenie losów tego spotkania. Przeczuwałem, że Kilończycy wraz z upływem czasu będą słabnąć. I my musimy to wykorzystać. Powiedziałem chłopakom, że muszą wyjść z wiarą na drugą połowę.

I tak też się stało. - Wiele rzeczy "zaskoczyło", a przy okazji dopisało szczęście, którego w kilku sytuacjach z pierwszej połowy brakowało - dodaje trener Przybecki. - Dobrze funkcjonowała nasza podwyższona obrona z wysuniętym Gilberto Duarte, przez co odepchnęliśmy trochę THW Kiel od drugiej linii i bramkarze mieli ułatwione zadanie. Zmusiliśmy gospodarzy do błędów i mogliśmy z tego ciągnąć kontry. Gospodarze mieli też swoje problemy zdrowotne. Wiedzieliśmy, że nie będą w stanie grać na takiej intensywności, ale najważniejsze jest to, że chłopacy w końcówce meczu pokazali wielki charakter. I to im trzeba oddać.

Szkoleniowiec podkreślił też, że grupa A, oceniona przez ekspertów jako najtrudniejsza w historii Ligi Mistrzów, jest nieobliczalna. - Czy to jest Kiel, Veszprem, Silkeborg, Kadetten - każdy może wygrać z każdym, dlatego bardzo ważna jest koncentracja i pełna mobilizacja przed każdym meczem - zaznacza Piotr Przybecki. - Trzeba szukać swoich szans w każdym spotkaniu i robić wszystko, aby je wykorzystać. My się cieszymy z tego punktu, tym bardziej, że to jest ostatni mecz Ligi Mistrzów w tym roku, więc kończymy go pozytywnym akcentem. W przyszłym roku mamy jeszcze wiele gier i w tej grupie wciąż wiele może się wydarzyć.

Po meczu w Kilonii, w płockiej ekipie zapanowała wielka euforia. Ale w niedzielę - jak zdradził trener Przybecki - nafciarze już trochę trenowali pod kątem ligowego pojedynku w Kielcach z Vive (6 grudnia godz. 18.30, transmisja w Canal+ Sport). - Ważne też, że remis w Kilonii na pewno podbuduje zespół, doda mu energii i wiary we własną siłę - podkreśla trener Piotr Przybecki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.