Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Wynik końcowy rozczarował nas wszystkich. Jesteśmy sfrustrowani. Wszyscy w tym meczu popełniliśmy błędy zarówno ja, jak i zawodnicy, które nie powinny się zdarzyć. Mocno się sparzyliśmy - przyznaje trener Orlen Wisły Płock Piotr Przybecki. - W Lidze Mistrzów zawsze jest trudniej. Mamy w składzie zawodników doświadczonych, ogranych w europejskich pucharach, mimo to nie skończyliśmy kilku stuprocentowych sytuacji pod rząd. W dodatku w drugiej połowie zabrakło agresji w obronie, daliśmy się wyprowadzić z równowagi, posypały się kary. W takim spotkaniu nie można sobie na to pozwolić, by myśleć o zwycięstwie trzeba prowadzić różnicą trzech, czterech bramek, a nie gonić czy grać na styku. To dla nas nauczka. Po remisie z Veszprem i zwycięstwach z Kiel i Kadetten w pierwszym meczu myśleliśmy, że już jesteśmy bogami. A to nie tak. Nadal trzeba ciężko pracować. Przed sezonem dołączyło do nas też kilku młodych chłopaków, którzy cały czas się uczą. Bardzo dobre występy będą przeplatać słabszymi. I musimy mieć tego świadomość.

Już w meczu ligowym z MMTS-em Kwidzyn, rozegranym kilka dni przed potyczką w Szwajcarii, nafciarze mieli problemy. W drugiej połowie prowadzili pięcioma trafieniami, by ostatecznie wygrać dopiero po rzutach karnych.

- Myślę, że za szybko wtedy uwierzyliśmy w to, że mamy ten mecz pod kontrolą. Że dowieziemy zwycięstwo do końca - mówi szkoleniowiec Orlen Wisły. - A rywale wykorzystali chwilę rozluźnienia w naszych szeregach, doprowadzili do dogrywki, a potem karnych. I tak być nie powinno, powinniśmy ten mecz rozstrzygnąć w regulaminowym czasie gry. Bo bez względu na to, z kim się mierzymy, zawsze trzeba walczyć do końca na pełnej koncentracji. Nawet prowadząc w drugiej połowie pięcioma bramkami dążyć do wygranej ośmioma, dziewięcioma.

Warto też zauważyć i podkreślić to, że piłkarze ręczni mają bardzo napięty terminarz. W tym roku, oprócz meczów w Superlidze i Lidze Mistrzów, udzielali się w reprezentacjach grając m.in. w mistrzostwach Europy, w kwalifikacjach do przyszłorocznych mistrzostw świata czy w końcu Letnich Igrzyskach Olimpijskich w Rio. Piłka ręczna jest bardzo kontaktowym sportem, stąd dyspozycja zawodników może być czasami poniżej oczekiwań nas wszystkich.

W środę o godz. 18 piłkarze ręczni Orlen Wisły zagrają we własnej hali z beniaminkiem Meblami Wójcik Elbląg. Tym samym rozpoczną rundę rewanżową PGNiG Superligi. - W tym meczu najważniejsze będzie to, by zawodnicy pokazali odpowiednią reakcję po tym, co wydarzyło się w Szwajcarii - podkreśla trener Piotr Przybecki.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.