Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Siedem minut przed końcem regulaminowego czasu gry podopieczni Piotra Przybeckiego prowadzili pięcioma bramkami (30:25). Wydawało się, że ich jedenaste ligowe zwycięstwo jest niezagrożone. Ale ambitnie grający kwidzynianie, wykorzystując też przestój w grze płocczan, odrabiali straty.

Trzy minuty przed końcową syreną po trafieniu Mateusza Seroki goście tracili do nafciarzy już tylko jedną bramkę. W odpowiedzi stratę w ataku zanotował Dmitrij Żytnikow i kwidzynianie stanęli przed szansą doprowadzenia do remisu. Pierwszą okazję zmarnował Seroka, rzucał z prawego skrzydła, ale fantastyczną obroną popisał się Adam Morawski. Teraz piłkę mieli płocczanie, którzy w ataku znów zagrali nieskutecznie, rzucał Żytnikow. W odpowiedzi w ostatniej akcji meczu przed jeszcze jedną próbą zdobycia gola stanęli goście. Grali w osłabieniu, na tę jedną akcję wycofali bramkarza. Piłka powędrowała na prawe skrzydło do Mateusza Seroki, a ten tym razem już się nie pomylił. I był remis. Nafciarze próbowali jeszcze szybko wznowić grę, oddali nawet rzut na pustą bramkę, piłka wpadła do siatki, ale już po czasie. Dogrywka.

W dogrywce goście z Kwidzyna szli za ciosem, prowadzili nawet dwoma bramkami. Świetnie spisywał się bramkarz MMTS-u Krzysztof Szczecina, który wybronił rzut po indywidualnej akcji Jose de Toledo, a także rzut karny wykonywany przez Tiago Rochę.

Płocczanie zdołali doprowadzić do wyrównania, a bramkę na remis (34:34) zdobył bramkarz Orlen Wisły Rodrigo Corrales. Co ciekawe, Hiszpan skończył to spotkanie z dorobkiem dwóch trafień.

Sporo emocji dostarczyła seria rzutów karnych. Płoccy piłkarze ręczni spisali się znakomicie żaden z wykonawców (Michał Daszek, Valentin Ghionea, Tiago Rocha, Gilberto Duarte i Lovro Mihić) się nie pomylił. W trakcie tej serii trenerzy Orlen Wisły zmieniali jedynie bramkarzy. Wystąpili wszyscy trzej, Rodrigo Corrales, Adam Morawski i Marcin Wichary. Ale bohaterem został ten ostatni, który wszedł na jednego karnego i po prostu odbił rzut z linii siódmego metra Michała Pereta.

To były historyczne dogrywka i karne w Orlen Arenie. I najważniejsze, że zwycięskie. Nafciarze zgarnęli dwa punkty, a goście wyjechali z Płocka z jednym punktem.

Orlen Wisła Płock - MMTS Kwidzyn 34:34 k. 5-3 (17:12, 30:30, 32:33)

Wisła: Rodrigo Corrales 2, Adam Morawski, Marcin Wichary - Maciej Gębala 1, Miljan Pusica 2, Lovro Mihić 5, Jose de Toledo 2, Dmitrij Żytnikow, Michał Daszek 5, Tiago Rocha 4 (2), Gilberto Duarte 2, Sime Ivić 4, Valentin Ghionea 4, Adam Wiśniewski 1, Marko Tarabochia 1, Tomasz Gębala 1

MMTS: Paweł Kiepulski, Krzysztof Szczecina - Maciej Pilitowski 2, Przemysław Rosiak, Paweł Genda 3, Marek Szpera 2 (CZ kartka z gradacji kar), Michał Peret 4, Mateusz Seroka 6 (1), Adrian Nogowski 5, Kamil Krieger 4, Kielian Janikowski 3, Grzegorz Szczepański 2, Michał Potoczny 3 (2), Tomasz Klinger

Kary: Orlen Wisła - 8 min; MMTS - 10 min

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.