Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Lars Walther komplementuje: Wygrała drużyna lepsza. Piotr Przybecki wykonuje świetną robotę

Wisła po raz pierwszy w historii miała okazję zmierzyć się z drużyną ze Szwajcarii. I od razu był to mecz pod pewnymi względami szczególny. Trenerem mistrzów Szwajcarii jest były szkoleniowiec Orlen Wisły (w latach 2010-13) Duńczyk Lars Walther. - Po okresie pracy w Wiśle już na zawsze część mnie będzie niebiesko-biało-niebieska - podkreślał w rozmowie z "Wyborczą" Lars Walther. - Nie mogę się doczekać tej fantastycznej atmosfery na trybunach, którą potrafią stworzyć płoccy fani. Są dla mnie pod tym względem najlepsi w Europie. Przyjazd do Płocka to też okazja, by spotkać starych znajomych. Ta podróż jest dla mnie najwyższym wyróżnieniem w tym sezonie.

Płoccy kibice nie zapomnieli, że Duńczyk jest jak dotąd ostatnim trenerem, który poprowadził Wisłę do tytułu mistrza Polski.

Podczas prezentacji drużyny gości to właśnie Lars Walther dostał od publiczności gromkie brawa. Duński szkoleniowiec nie chcąc być dłużnym, szybko odwzajemnił się ciepłym przyjęciem i zmierzając w kierunku ławki również bił im brawo.

I na tym właściwie uprzejmości się skończyły. Bo czwartkowy mecz był dla obu drużyn bardzo ważny w kontekście walki o szóste miejsce premiujące awansem do kolejnej rundy Ligi Mistrzów. Nafciarze przystępowali do pojedynku, będąc w zdecydowanie lepszej sytuacji, mając na koncie trzy punkty: za pokonanie giganta piłki ręcznej niemieckiego THW Kiel (24:22) oraz wcześniejszy remis z węgierskim Veszprem. Kadeci przed potyczką w Płocku przegrali wszystkie sześć spotkań.

Wisła w opinii zarówno szkoleniowca Kadetten, jak i samych zawodników była faworytem. Ale po 20. minutach nie było raczej tego widać. Toczyła się wyrównana walka, lekką przewagę mieli goście, którzy w 22. min prowadzili dwoma bramkami (11:9).

Pomijając słabsze fragmenty gry w ataku i wiele niedokładności, to słabiej bronił Rodrigo Corrales. Król płockiej bramki, najlepszy gracz ostatniego zwycięskiego meczu z THW Kiel, tym razem po 22. minutach musiał zejść z boiska. Trener Piotr Przybecki wpuścił między słupki Adama Morawskiego.

Młody 22-letni bramkarz z miejsca kupił publiczność. Po jego dwóch skutecznych interwencjach nafciarze szybko odrobili straty, doprowadzając do wyrównania. Chwilę później obronił karnego, niestety, przy dobitce nic nie poradził. Ale mimo to publiczność nagrodziła brawami młodego bramkarza Wisły.

Najważniejsze, że jego świetna postawa w bramce poderwała zespół do jeszcze bardziej wytężonej pracy na boisku. Na uwagę zasługuje piękna akcja w obronie, w której rolę główną odegrał Michał Daszek. Nafciarze, którzy grali w osłabieniu na czas trwania akcji ofensywnej, wycofali swojego bramkarza. Goście, którzy przechwycili piłkę w obronie, chcieli zdobyć łatwą bramkę, oddali rzut do pustej płockiej bramki, ale wracający co sił w nogach Michał Daszek, w iście koszykarskim stylu, hakiem zagarnął piłkę w locie. O mały włos i zderzyłby się z.... Adamem Morawskim, który właśnie wbiegał do bramki. Być może to właśnie on zebrałby owację od widzów za powrót i obronę?

Tego już się nie dowiemy. Ale faktem jest, że Adam Morawski dał się zapamiętać nie tylko płockiej publiczności, ale przede wszystkim gościom ze Szwajcarii. Długo - zwłaszcza Andrija Pendić i Lucas Meister - będą analizować popisowe parady młodego bramkarza Wisły, który w jednej akcji nie dał się pokonać ani pierwszemu, ani drugiemu. Nic też dziwnego, że "Loczek", jak jest nazywany przez kolegów w zespole, podbiegł do swojej ławki i z wielkim impetem, euforycznie przybijał kolejno piątki z trenerami i kolegami z zespołu. A jakby tego było mało, w samej końcówce popisał się kolejną interwencją.

Festiwal obron w wykonaniu Adama Morawskiego trwał także w drugiej połowie, a nafciarze konsekwentnie powiększali przewagę, która momentami sięgała dziewięciu trafień (29:20 i 30:21). Ostatecznie piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock pokonali Kadetten Schaffhausen siedmioma trafieniami.

To ich drugie zwycięstwo w tegorocznej Lidze Mistrzów. Nafciarze rozegrają jeszcze w tym roku dwa spotkania w tych elitarnych rozgrywkach, oba na wyjeździe. 26 listopada z Kadetten Schaffhausen oraz 3 grudnia z THW Kiel.

Orlen Wisła Płock - Kadetten Schaffhausen 33:26 (15:12)

Orlen Wisła: Rodrigo Corrales, Adam Morawski, Marcin Wichary - Michał Daszek 1, Maciej Gębala 2, Miljan Pusica 1, Lovro Mihić 1, Jose de Toledo 5, Dmitrij Żytnikow 1, Gilberto Duarte 2, Sime Ivić 5, Marko Tarabochia 2, Adam Wiśniewski 3, Tiago Rocha 1, Tomasz Gębala 3, Valentin Ghionea 6

Trenerzy: Piotr Przybecki, Krzysztof Kisiel

Kadetten: Aurel Bringolf - Lucas Meister 2, Manuel Liniger 5, Michał Szyba 5, Gabor Csaszar 9, Luka Maros 1, Nik Tominec 2, Dimitrij Kuttel 1, David Graubner, Andrija Pendić, Albin Alili, Zoran Marković 1, Johan Koch, Sergio Muggli

Trener: Lars Walther

Kary: Orlen Wisła - 4 min; Kadetten - 6 min

Sędziowali: Igor Covalciuć, Alexei Covalciuć (obaj z Mołdawii)

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.