Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po pięciu kolejkach Wisła zajmuje siódme miejsce w stawce ośmiu zespołów w swojej grupie w LM, zdobyła punkt za remis w Orlen Arenie z Veszprem. By wyjść z grupy, musi gonić szóstych w stawce Duńczyków z Bjerringbro-Silkeborg, którzy uzbierali już cztery punkty. A gdzie szukać punktów, jak nie we własnej hali przy komplecie żywiołowo dopingujących fanów? A właśnie zapewne tak będzie w środę o 18.30 w Orlen Arenie.

Rywal jest z najwyższej półki. THW Kiel zajmuje trzecie miejsce w grupie (sześć punktów) i doznał już dwóch porażek, ale minimalnych, na wyjeździe z Barceloną (25:26) i Veszprem (19:21). Zespół z Kilonii świetnie spisuje się w Bundeslidze, wygrał dziewięć meczów, przegrał tylko raz - dwa miesiące temu na wyjeździe z przeciętnym Wetzlar 24:27.

O sile niemieckiego zespołu świadczy fakt, że w Lidze Mistrzów płocczanie przegrali z nim siedem ostatnich potyczek, w tym przed rokiem w Orlen Arenie boleśnie, bo aż 23:37 (8;18). W ekipie trzykrotnego zwycięzcy Ligi Mistrzów zaporą nie do przejścia był wówczas bramkarz Niclas Landin, a w ofensywie niesamowicie grał Joan Canellas, który trafił 10 z 11 rzutów!

Teraz w bramce jest jeszcze 25-letni reprezentant Niemiec Andreas Wolf i wydaje się, że z Landinem stanowią duet kompletny. Trener Alfred Gislason może być zadowolony z transferów. Bardzo dobrze spisują się bowiem zaledwie 20-letni rozgrywający ze Szwecji Lucas Nilsson i Austriak Nikola Bilyk. Szwed rzucił już 20 bramek w LM i pod tym względem jest liderem drużyny. Do Płocka przyjadą także takie gwiazdy jak Chorwat Domagoj Duvniak, Serb Marco Vujin, Niemcy Patrick Wiencek i Christian Zeitz, Duńczyk Rene Toft Hansen czy Szwed Niclas Ekberg.

Wisła wygrała z THW w Lidze Mistrzów tylko raz. Było to ponad 11 lat temu, płocczanie pokonali faworyzowanego rywala minimalnie 32:31. Czy jest szansa na taki mecz w środę?

"Zebry" doskonale zna trener nafciarzy Piotr Przybecki. W Niemczech grał kilkanaście sezonów, lata 2001-2004 spędził właśnie w THW Kiel. Z "Zebrami" zdobył mistrzostwo Niemiec i dwa razy wygrał Puchar EHF. Występował m.in. ze Stefanem Lovgrenem, Magnusem Wislanderem, Staffanem Olssonem.

Wiadomo już, że z THW nie zagrają kontuzjowani Marcin Wichary, Dan Raco?ea i Mateusz Piechowski. Na poniedziałkowym treningu było tylko ośmiu zawodników pierwszego zespołu, część nie dotarła jeszcze do Płocka po zgrupowaniach i meczach swoich reprezentacji w eliminacjach do mistrzostw Europy, były pewne problemy na lotniskach. Ale podobne problemy ma także Kiel z całą plejadą kadrowiczów w składzie.

- Te powroty nie będą dla nas jakimś problemem, to normalne. Nikt w tych reprezentacyjnych meczach nie doznał kontuzji, to najważniejsze, jest tylko zwykłe pomeczowe zmęczenie - mówi trener Orlen Wisły Piotr Przybecki. - THW to piekielnie mocny zespół, ale przecież gramy u siebie, przy swojej publiczności, więc bardzo zależy nam na punkcie czy punktach. Będziemy chcieli zagrać jeszcze mocniej w obronie. Musimy bazować na bardzo dobrej grze bramkarzy, by wyprowadzać skuteczne kontry. Ale to będzie możliwe wyłącznie przy ponadprzeciętnej grze w obronie. I to nie jednego czy dwóch graczy, ale większej liczby naszych zawodników. No i ta obrona musi być urozmaicona. A prowadzenie gry w ataku pozycyjnym z pewnością nie wystarczy.

Mecz Orlen Wisła Płock - THW Kiel na żywo pokaże Canal+ Sport. A już w sobotę 12 listopada o godz.18 w krajowych rozgrywkach nafciarze zagrają w Płocku z Zagłębiem Lubin. Natomiast w czwartek 17 listopada o godz. 19 w Orlen Arenie rywalem Wisły w LM będzie szwajcarski Kadetten Schaffhausen.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.