Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Zaczęło się dwa lata temu, gdy marszałek Mazowsza nawiązał współpracę z ambasadą Królestwa Niderlandów oraz konsorcjum firm polsko-holenderskich w ramach programu Partnerstwo dla biznesu. To program holenderski. Chodziło w tej współpracy o Wisłę i tereny nad rzeką.

Przez te dwa lata specjaliści z holenderskiej firmy RDH Architekci i Urbaniści zjeździli cały ten obszar, poznawali jego potencjał, dobre i słabe strony i wymyślali, jak go zorganizować na nowo, by miasta i miejscowości znów zwróciły się ku rzece. By właśnie ona łączyła wszelkie działania dotyczące gospodarki, edukacji, krajobrazu, ekologii.

W efekcie powstała koncepcja "Vistula River Park - Park Rzeki Wisły". W skrócie: obejmuje ona obszar mniej więcej od Nowego Dworu Mazowieckiego do Płocka. Wykorzystuje wszystkie atuty - od lotniska i twierdzy w Modlinie, poprzez ślady osadnictwa olenderskiego, rolnictwo aż po wielki przemysł naszego miasta. Wisła jest centralnym miejscem Parku, ona spaja wszelkie koncepcje, podnosząc walory całego obszaru i służąc jego wieloaspektowemu rozwojowi.

Czytajcie: A gdyby tak powstał... Park Wisły? Ogromny! Plany i część projektów już są

I oglądajcie:



W całym projekcie Płockowi została nadana rola kluczowa. Bo to ośrodek regionalny, który - według zamysłu autorów - ma tę swoją rolę rozwijać i wzmacniać. Nie bez znaczenia jest fakt, że jesteśmy miastem przemysłowym, co też zostało wykorzystane w całym zamyśle. Na konferencji zorganizowanej tydzień temu w Małachowiance RDH Architekci i Urbaniści przekazali miastu opracowany przez siebie "Program rozwoju wraz z projektami kierunkowymi i rozwiązaniami koncepcyjnymi dla strefy obejmującej obszar miasta Płocka wraz z otoczeniem". Zobaczmy więc, jaki mógłby być Płock w Vistula River Park.

Niebiesko-zielony korytarz miasta

Tak została nazwana koncepcja, której realizacja przewidziana jest na Radziwiu i w Pradolinie Wisły. Jej autorzy zakładają, że te osiedla "rozwijać się będą jako obszar wykorzystujący możliwości stwarzane przez przyrodę, również pod kątem dostosowywania się miasta do zmian klimatycznych". Dodajmy, że woda ma tu stanowić wiodącą rolę, stąd pomysł, by było jej tam więcej.

Tak więc mogłaby tam powstać dzielnica rekreacji i wypoczynku, w części mająca funkcje mieszkaniowe. Holendrzy podkreślili, że zacząć trzeba od solidnego zabezpieczenia przeciwpowodziowego. Co ważne, w swojej koncepcji opierają się na rozwiązaniach realnie wprowadzonych w Holandii. I dołączyli zdjęcia z takich miejsc. Widzimy na nich domy zbudowane na niby-półwyspach, zielonych od drzew "jęzorach", które wgryzają się w wodny zalew. Barwne trawniki - łąki poprzecinane alejkami, położone nad brzegami kanałów i strumieni. Drewniane pomosty nad wodą i drewniane domki z tarasami wiszącymi nad lustrem wody. To wszystko już gdzieś jest, zostało zbudowane, więc dlaczego podobnie nie miałoby być w lewobrzeżnej części naszego miasta? Autorzy tej koncepcji wskazują ten teren jako osiedle domów jednorodzinnych, ekologiczne, a przez to ekskluzywne, które miałoby być alternatywą dla Słupna, Cekanowa czy Ludwikowa. Jego główną osią miałby być 7,5-kilometrowy wijący się strumień, który może powstać z obecnego kanału melioracyjnego. Holendrzy wskazują, że może być przedłużony o 5 km w górę Wisły, a zasilany byłby zarówno wodami rzeki, jak i opadowymi i odprowadzanymi z pól. Z Wisłą łączyłaby go śluza.

Poza tym Pradolina Wisły i Radziwie miałyby stanowić dla miasta atrakcyjny teren rekreacyjny - z licznymi elementami małej architektury, ścieżkami rowerowymi itp.

Zielona starówka dla... pieszych i rowerzystów

Tym razem autorzy koncepcji szczególnie zwrócili uwagę na układ ulic: Mostowej, Kilińskiego, Jachowicza, Kobylińskiego, Kazimierza Wielkiego i Rybaków. A także Starego i Nowego Rynku oraz wszystkich ulic zabytkowego centrum. O co chodzi dokładnie? Ano o to, by zwiększyć dostępność starówki, wzmocnić jej funkcje, otworzyć na Wisłę, stymulować komunikację pieszą i rowerową, i w końcu o to, żeby tworzyć tam zielone przestrzenie, które będą integrować płocczan.

I znów opisom towarzyszą bardziej przemawiające do wyobraźni zdjęcia z Holandii. Rowerzystów, których grupa zajmuje całą szerokość jezdni. Zielonych klombów, które wrzynają się w przestrzeń asfaltu i zawężają drogę dla samochodów. Jakże odmienna od Tumskiej jest miejska promenada, której główną częścią jest szeroko ciągnąca się środkiem łąka, poprzecinana wchodzącymi w nią siedziskami. Jest plac, którego środkiem płynie kaskada wodna. Do tego dużo drzew, krzewów, kwiatów.

W opracowaniu jest mowa o całej strukturze "połączonych ze sobą zielonych ciągów (zwanych także zielonymi korytarzami, placów połączonych z układem dróg, ścieżek rowerowych oraz pieszych. (...) Projekt proponuje wprowadzenie rozwiązań służących zatrzymaniu wody wraz z absorbującymi ją elementami zieleni".

Podwórka jak ogrody

Byliście kiedyś na płockich podwórkach ukrytych za kamienicami przy Tumskiej, Kolegialnej, Nowym Rynku? Nie? To zajrzycie tam. Zobaczycie ponure miejsca albo z klepiskiem, na którym nie urośnie choćby licha trawka, albo wylane betonem, albo szczelnie wyłożone np. polbrukiem. To te bardziej nowoczesne, eleganckie. Ale większość jest tak uboga, jak ludzie, którzy mieszkają w kamienicach, często bez podstawowych wygód. Holenderscy projektanci dostrzegli tę strefę ubóstwa w zabytkowym sercu miasta i to, że w takich warunkach trudno o życiowy optymizm i chęć dokonania zmian - dlatego bieda i niezaradność są dziedziczone.

Proponują więc zmienić podwórka na starówce (oczywiście nie zaniedbując poprawy warunków socjalno-bytowych mieszkających tam ludzi). Należy je otwierać i łączyć, by zaczęły stanowić nową i atrakcyjną przestrzeń - z kawiarenkami, sklepikami itp. Ale przede wszystkim trzeba je inaczej zagospodarować, żeby jednocześnie pełniły ważne funkcje ekologiczne. Np. aranżować jako tzw. kieszonkowe parki - z dużą ilością zieleni i małą architekturą. Ilustrujące to fotografie ukazują np. "podłogi" podwórek wyłożonych - jak tarasy - deskami, podzielone zielonymi ścianami pnączy wijących się wysoko na tyczkach czy sznurach. Widać też ceglane ściany budynków po dach porośnięte bluszczem, wielkie trawniki z kamiennymi alejkami, kępy drzew, które nie są - jak w Płocku - oblane z każdej strony betonem, piękne zdrowe enklawy, w których każdy będzie się czuł bezpiecznie i dobrze.

Wyspa bardzo piękna. Bo dzika

Wcześniej była mowa o wykreowaniu miejsc dobrych do życia i mieszkania. Część koncepcji zawiera także projekty dotyczące miejsc wypoczynku i rekreacji. Jedną z nich jest Kępa Ośnicka.

Na zdjęciu z lotu ptaka wygląda jak wielkie oko Wisły. To tutaj miałaby powstać Wyspa Dzikiej Przyrody. Oblana z każdej strony wodą, z brzegów rzeki miałaby być dostępna dzięki połączeniom promowym. Prom miałby kursować 4-8 razy dziennie, z obu brzegów oddzielnie. Przystanie byłyby zlokalizowane w okolicach ul. Dobrzykowskiej oraz mniej więcej u ujścia Słupianki i Rosicy z drugiej strony.

Po co mielibyśmy płynąć na tę wyspę? Bo da nam to możliwość obcowania z fauną i florą w jej naturalnym otoczeniu, podpatrywania gnieżdżących się tam ptaków i w ogóle kontakt z przyrodą. Dla płocczan i turystów zaproponowano kilka szlaków pieszych, zbudowanie trzech wież obserwacyjnych, centrum informacyjnego z małym punktem gastronomicznym i zapleczem sanitarnym. Do tego małą architekturę - np. wiaty czy małe domki do odpoczynku, a także naturalne place zabaw i ścieżki edukacyjne dla dzieci. Czyli to wszystko, co już jest w Holandii i innych krajach zachodnich.

Taaakie wielkie spa!

Teraz pora na Grabówkę i wielką działkę należącą do gminy. Graniczy - podkreślają autorzy projektu - z 50-hektarowym kompleksem leśnym, a do Wisły jest zaledwie 700 metrów. Działka leży blisko Trasy ks. Popiełuszki i nowego mostu. Holendrzy zobaczyli w niej spore możliwości i wymyślili spa & wellness.

Teraz bardziej szczegółowo. Zaproponowano zbudowanie na tym terenie ośrodka złożonego z hotelu, najlepiej otoczonego wodą, z basenami zasilanymi ze źródeł geotermalnych (autorzy piszą, że obszar ten charakteryzuje się wysokimi temperaturami wód podziemnych), w których goście mogliby pływać czy odpoczywać nawet w nocy czy w chłodniejszych porach roku.

Do tego miałaby tam być stadnina koni. A także obiekty rozrywkowe i służące wypoczynkowi.

Jest oczywiste, że realizacja takiej koncepcji byłaby bardzo kosztowna, dlatego Holendrzy podkreślili, że jest ona raczej sugestią wykorzystania działki.

W odwiedzinach u Hobbitów

Choć brzmi to na pozór zbyt fantastycznie, kolejny pomysł również nie jest wzięty z Księżyca, tylko z podobnej realizacji - w miejscowości Castricum, ok. 40 km na północny zachód od Amsterdamu. Jaki to ma związek z Płockiem?

Chodzi o jar Brzeźnicy - nasz wielki, ale niedoceniony i zaniedbany zielony skarb.

Czytajcie: Zagadki lochów na Parowie

Miasto co prawda ma już projekt jego zagospodarowania, bardzo obiecujący. Ma się tam znaleźć m.in. "park przygód" - ze ściankami wspinaczkowymi, torem do uprawiania ekstremalnej jazdy na rowerach, pole do gry w paintball, park linowy. Na całej długości jaru zostaną rozsiane siłownie pod chmurką, ambony do obserwacji ptaków, ścieżki zdrowia, piknikowe polany z hamakami, trasy rowerowe, które zimą wykorzystają amatorzy narciarstwa biegowego. O tym pisaliśmy już wielokrotnie.

Czytajcie: Reanimacja jaru Brzeźnicy. Zobaczcie, jak może wyglądać

Jar Brzeźnicy czeka na zmiany. Potrzebne 50 mln zł

Potencjał jaru docenili także Holendrzy, którzy uznali, że istniejąca koncepcja jest na tyle dobra, że nie ma co jej burzyć. Cały ten teren ma powierzchnię 169 hektarów, postanowili więc stworzyć dodatkowy projekt, który obejmie 40 ha. Nazwali go Hobbit Park&Hotel. Uważają, że jego realizacja wpłynie stymulująco na rozwój tej części Płocka i że jego atrakcyjność może ułatwić pozyskanie inwestorów.

Inspiracją okazały się, absolutnie nieznane wielu płocczanom ruiny będące pozostałościami po browarze Schiefera, który działał od 1866 r. do lat 30. ubiegłego wieku. To naprawdę magiczne miejsce, trochę mroczne, pagórkowate, intrygujące, znaczone jamami po byłych leżakowniach i lodowniach. Nic więc pewnie dziwnego, że skojarzyło się z krainą nakreśloną przez Tolkiena w jego słynnej Trylogii.

Autorzy projektu proponują więc odtworzenie Hobbitonu, w jego najdrobniejszych detalach, łącznie z zagospodarowaniem istniejących w jarze pozostałości budowli. Podkreślają, że w ten sposób udałoby się stworzyć niezwykłą atrakcję turystyczną. Bo z pewnością nie zabrakłoby amatorów zamieszkania w hotelu złożonym z podziemnych domków, niewielkich, z okrągłymi sklepieniami i ścianami, takich, jakie są znane z filmowej ekranizacji Trylogii. W naturalną przyrodę jaru, pełną starych drzew i poskręcanych pni można by wpasować drewniane budynki pełniące różnorodne funkcje. Co ważne, byłaby to atrakcja całoroczna, a nie tylko sezonowa.

A przemysł, biznes? A jakże!

Znamienne, że fachowcy z RDH w opisie swojej koncepcji odwołują się wprost do konieczności myślenia o mieście w kontekście zmian klimatycznych. Projektowane przez nich duże tereny zielone są traktowane jako antidotum na coraz bardziej dokuczliwą suszę - wiadomo przecież, że drzewa i krzewy są potężnymi magazynami wilgoci. Tym samym autorzy koncepcji kierują się, kiedy kreślą projekt rozwoju przemysłu dla Płocka. Proponują stworzenie Mid-Tech Kampusu.

"Profil rozwojowy Mid-Tech Kampusu nawiązuje do nowoczesnych technologii produkcji żywności i innowacyjności" np. w obszarze "produkcji energii, wykorzystania źródeł odnawialnych" - piszą.

Kampus miałby obejmować dwie lokalizacje. Na północy miasta to teren o pow. ok. 30 ha - ten, na którym są m.in. lotnisko i ogródki działkowe. Tu miałby być tzw. Zielony Kampus - z zapleczem laboratoryjnym, badawczym i produkcyjnym, nakierowanym głównie na rolnictwo i produkcję żywności.

Druga lokalizacja to okolice portu i stoczni na Radziwiu. "Stocznia rozwijać się może w kierunku atrakcyjnej, industrialnej dzielnicy biznesowej, angażującej małe i średnie i przedsiębiorstwa, stanowiąc przede wszystkim zaplecze rozwoju tzw. ? kreatywnych umysłów i zdolnych rąk ?". Tutaj Holendrzy dostrzegli szansę na rozwój działalności typu projektowanie i budowa maszyn, urządzeń związanych choćby z pozyskiwaniem energii z wiatru, biomasy czy wód geotermalnych.

Kampus, w zamyśle projektodawców, byłby inspirującym i atrakcyjnym miejscem pracy, zwłaszcza dla osób młodych i stanowiłby alternatywę dla migracji zarobkowej z miasta. Podpowiadają oni również, że miasto powinno przygotowywać organizację Kampusu we współpracy z Płockim Parkiem Przemysłowo-Technologicznym oraz z największymi firmami w mieście i na jego obrzeżach.

Czy to bajka, czy może dobry plan na rozwój naszego miasta? A jeśli to drugie, to skąd wziąć na jego urzeczywistnienie pieniądze? Całą tę koncepcję wraz z analizą stanu obecnego i założeń na przyszłość Płock dostał za darmo. Co jednak dalej?

Przedstawiciel RDH podczas konferencji w Małachowiance mówił, że na realizację całego Parku Rzeki Wisły potrzeba nawet dwóch dekad. Miasto z kolei przyznaje, że wszystko zależy od pozyskania inwestorów. RDH ma zainteresować projektem przedsiębiorców z Holandii. Dwóch już odwiedziło w tym roku Płock. Były to tzw. wizyty studyjne. Jeden oglądał jar Brzeźnicy i wstępnie zadeklarował zainteresowanie budową Hobbitonu i zagospodarowaniem całego terenu. Drugi jest deweloperem, interesował się naszym budownictwem komunalnym i socjalnym. Mają za jakiś czas wrócić i będą to bardziej konkretne spotkania. Prawdopodobne też, że pojawią się następni. RDH podkreśla, że w Holandii najbardziej pożądaną formą współpracy jest partnerstwo publiczno-prywatne. A w ratuszu dodają, że liczą także na aktywność inwestycyjną polskich przedsiębiorców.

Co zaś tyczy miejskich planów zagospodarowania jaru Brzeźnicy, to o ile nie znajdą się chętni na ich realizację, miasto przystąpi do konkursu o pieniądze unijne. Ale to dopiero w 2018 r. Jeśli się uda, jar będzie cieszył płocczan dwa lata później.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.