Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Tak przedstawiał to "Głos Mazowiecki" z 23 września 1937 r.:

"Dowiadujemy się, że Zarząd Miasta Płocka zatwierdził w tych dniach plan parcelacyjny części nieruchomości płockiej t.zw. ?Grabówki ?, t. j. rozległych terenów pomiędzy Alejami Kilińskiego od zachodu, ul. Norbertańską, wiodącą do cmentarza garnizonowego od południa i cmentarzem mariawickim od wschodu.

Będzie to pierwsza w Płocku racjonalna, na wzór zachodnioeuropejski przeprowadzona parcelacja budowlana, Zarząd Miejski bowiem zastrzegł wykonanie przez właścicieli nie tylko ulic o twardych nawierzchniach, trotuarów, ale również doprowadzenie do każdej działki kanalizacji, wodociągów i elektryczności. Uchroni to nabywców działek od rozmaitych trudności i nieprzewidzianych kosztów, a z drugiej strony pozwoli na jednolite i nowoczesne rozwiązanie wszystkich tak niezbędnych instalacyj.

Udostępnienie do celów budowlanych tak pięknie położonego w Płocku terenu, mającego w niedługim czasie sąsiadować z rozległym parkiem Miejskim, projektowanym na terenach tejże Grabówki (dawny ogród Blumberga) na całej przestrzeni pomiędzy Wisłą a wspomnianą dzielnicą, niewątpliwie przyjęte zostanie z zadowoleniem nietylko przez przyszłych mieszkańców tej willowej dzielnicy, ale również przez ogół płocczan, tak czułych na piękno naszego miasta. W ten sposób będziemy mieli w Płocku to, co Poznań ma na Sołaczu, Toruń na Bydgoskim Przedmieściu, Warszawa na Żoliborzu, t. j. ?miasto ogród ?.

Należy tylko wyrazić życzenie pod adresem Zarządu Miasta, sprawującego nadzór budowlany, aby w przyszłej dzielnicy miasta, która stanie się niewątpliwie ozdobą Płocka, zabudowania acz skromne, gdyż dopasowane do możliwości finansowych obywateli Płocka, niemniej czyniły zadość wymaganiom estetyki i schludności".

Giełdy ogrodowe, z jakimi obecnie mamy do czynienia, to również nasza tradycja. Tygodniową wyprzedaż sadzonek w ówcześnie podpłockich Podolszycach zapowiadał 6 kwietnia 1936 r. "Kurier Mazowiecki".

"Czytamy na plantacjach miejskich tabliczki z miłemi napisami: ?kochajmy kwiaty ?. Do zrealizowania tego pięknego hasła przyczynia się niewątpliwie w dużej mierze firma p. Wł. Nowickiego, urządzając przedświąteczny tydzień taniej wyprzedaży kwiatów.

Zaintrygowany niskiemi cenami kwiatów, pojechałem do Podolszyc i przekonałem się, że mamy pod Płockiem istne królestwo kwiatów. Ile pracy, ile pieczołowitości wymaga wyhodowanie pięknego kwiatu, który zachwyca nasze oczy, przekonałem się o tem, zwiedzając wzorowo urządzone cieplarnie i inspekta p. Nowickiego.

Najpierw mamy t. zw. mnożarkę, gdzie z nasion hodują się najnowszych odmian hiacenty, żonkile, azalije, tulipany, cynararje i t. d.

Następnie zwiedzamy specjalną cieplarnię dla hortensyj i dalij, których mamy w przeszło 200 odmianach. Nad mnożarką znajduje się cieplarnia, w której kwiaty zakorzeniają się. Rozwinięte już kwiaty wędrują do chłodni o średniej temperaturze, następnie do lodowni, skąd zahartowane idą na sprzedaż.

Podziwiamy specjalną cieplarnię, w której hodują się już na przyszłą zimę fjołki alpejskie. Są tu już również znakomicie rozwinięte pomidory.

Zachwycamy się olbrzymim wyborem najnowszych odmian petunij balkonowych i rabatowych oraz prymulek. Podziwiamy również masę niezwykłych odmian pelargonji bluszczowej i zwykłej.

W inspektach znajdują się znakomicie rozwinięte lewkonje, które składać będziemy nadobnym Zosiom".

Nie wiem, w której części Podolszyc miał swoje plantacje pan Nowicki, ale może dziś stoi tam Galeria Wisła, w której ostatnio była giełda, albo Obi, gdzie można kupić rośliny i sprzęt do ogrodu. To całkiem prawdopodobne, bo historia, wbrew pozorom, lubi się powtarzać.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.