Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Myli się ten, kto sądzi, że wszystkie polonezy już dawno powstały i w erze rapu, muzyki elektronicznej, ska itp. to tylko relikty przeszłości. - Nieczęsto, ale kompozytorzy wciąż tworzą nowe - Tadeusz Milke, szef zespołu Dzieci Płocka, wskazuje choćby na melodię z filmu Andrzeja Wajdy "Pan Tadeusz", która zyskała ogromną popularność i rozpoczyna wiele studniówek. - A za nami "chodził" od dłuższego czasu "Polonez Płocki"...

Każdy tancerz swej partnerce ukłon elegancko składa...*

Cel był taki, żeby powstał polonez bardzo związany z naszym miastem. Bo - jak ubolewa trochę Milke - Płock właściwie nie ma swojego folkloru. Zdominowały nas takie "zagłębia" jak choćby nieodległy Łowicz czy jeszcze bliższe Sanniki. Fakt, w Muzeum Etnograficznym w Warszawie jest strój płocki, głównie w barwach niebieskiej i żółtej, bardzo prosty, który zespół nawet skopiował i ma w swoich garderobach osiem kompletów, ale poza tym niewiele mamy związanych z naszą ziemią muzycznych tradycji.

Polonez co prawda - obok kujawiaka, oberka, krakowiaka i mazura - należy do tańców narodowych, ale mógłby być takim wyróżnikiem naszego miasta. - Zastanawialiśmy się, co by sprawiło, żeby był z nim identyfikowany. I wpadliśmy na pomysł, że powinien zawierać elementy płockiego hejnału - wspomina dyrektor Dzieci Płocka. - O jego skomponowanie poprosiliśmy zaprzyjaźnionego z zespołem Tadeusza Trojanowskiego.

Trojanowski to kompozytor i pianista - urodził się w Ciechanowie, w Płocku uczył się w szkole muzycznej, potem studiował na Akademii Muzycznej w Warszawie - grę na pianinie w klasie Jana Kadłubińskiego, a kompozycję pod kierunkiem Mariana Borkowskiego. Teraz mieszka w Białymstoku.

... coraz mocniej bije serce, zaraz zacznie się parada

Pierwszy raz "Polonez Płocki" został zaprezentowany dwa lata temu na Dniu Organizacji Pozarządowych. Mieszkańcy od razu rozpoznali czytelne dla nich motywy muzyczne - kompozycja jest wariacją na temat naszego hejnału.

- Tańczymy go od czasu do czasu, ale w zespole chcielibyśmy, żeby ten polonez stał się stałym elementem płockich wydarzeń - Tadeusz Milke uśmiecha się do swoich wyobrażeń. - Żeby popularyzował to, co płockie, nasze. Mówiąc wprost, to jest nasza misja. Folklor w czystej postaci umarł zupełnie w większości miejscowości. Pozostał np. w Zakopanem, gdzie - jak jest wesele - miejscowi muzykanci chwytają za skrzypki i płyną te szczere autentyczne góralskie nuty. U nas dawne tańce, obrzędy, melodie tylko odtwarzamy.

Co do "Poloneza Płockiego" czy poloneza w ogóle, to rzecz jasna nie o to chodzi, żeby był tańczony w dyskotekach. Tam się tańczy coś innego. Polonez jest na specjalne okazje, jest szczególny, narodowy. W ocenie Milkego na większości studniówek czy takich wydarzeń, jak to zaplanowane na środę na Starym Rynku, tańczy się wciąż skomponowanego przez Michała Kleofasa Ogińskiego poloneza "Pożegnanie Ojczyzny". W sytuacji, gdy wielu młodych ludzi po maturze opuszcza, często na zawsze, swoją małą albo i dużą ojczyznę, ma to jakiś smutny wydźwięk. - Polonez Ogińskiego rozpowszechniony był szczególnie w XIX wieku, w epoce naszych krwawych zrywów niepodległościowych, które dla wielu Polaków kończyły się długoletnimi lub dożywotnimi zsyłkami na Sybir, stąd smutek tej melodii - przypomina Milke. - To, że młodzi ludzie wyjadą z Płocka, jest przecież normalne. Ale, że pozwolę sobie na patos, oni, tęskniący teraz za tym, żeby się wyrwać w świat, jeszcze nie wiedzą, że kiedyś zatęsknią do rodzinnego miasta. I wtedy wróci do nich wspomnienie o "Polonezie Płockim" i dźwiękach naszego hejnału. Niejeden młody człowiek wróci tutaj, na trochę albo na stałe, przywiezie może swoich znajomych i z dumą będzie im pokazywał Płock.

Para pierwsza wiedzie przodem, za nią inne z wspólną zgodą

Tadeusz Trojanowski opowiada, jak komponował "Poloneza Płockiego": - Pomysł wyszedł od Dzieci Płocka. Przyjeżdżał do mnie do Białegostoku Boguś Rogalski z zespołu i z nim konsultowałem ten utwór. Nie od razu wpadł mu w ucho, dojrzewał do tego, po iluś przesłuchaniach zaczął się z nim utożsamiać. Potem o tym utworze pozytywnie wypowiedzieli się muzycy. Zinstrumentalizowałem go o najpierw na kapelę, potem na orkiestrę, ale takiego wykonania chyba jeszcze nigdy nie było. Padł pomysł, żeby polonez zaczynał się płockim hejnałem, a ja potem wymyśliłem jeszcze, żeby na koniec hejnał nakładał się na melodię poloneza, żeby był w tym taki płocki gen, rozpoznawalny nawet wtedy, gdyby ktoś nie pamiętał tytułu tego utworu.

Trojanowski ma szczególny stosunek do Płocka. - Myślę, że zawarłem w tej melodii wszystko, co do tego miasta czuję. Ono jest dla mnie bardzo ważne, napisałem dla niego zresztą wiele piosenek i pieśni. Tutaj chodziłem do pierwszej klasy Niższego Seminarium Duchownego... no ale ostatecznie zostałem kapłanem sztuki, cha, cha. I do Małachowianki, matura w roku 1977. I do szkoły muzycznej, do klasy pani Hanny Witt-Paszty. Dyrekcja Małachowianki uznała, że nie pogodzę obu szkół, więc przesunęła mnie do oddziału wieczorowego - wspomina.

Kompozytor mieszkał przy ul. Sienkiewicza 34, w bramie przy Caritasie, na korepetycje z matematyki biegał na Kolegialną. - Płock jest w moim krwiobiegu, przyjeżdżam tu znacznie częściej niż do rodzinnego Ciechanowa, muszę pospacerować po mieście, spojrzeć na rzekę - opowiada dalej Tadeusz Trojanowski. - Moja żona jest rodowitą płocczanką. Ale powiem coś jeszcze - chciałem przeciąć tym polonezem taką wszechobecną modę na kompozycję Wojciecha Kilara do filmu "Pan Tadeusz". Od paru lat na studniówkach zamiast pięknego poloneza Ogińskiego tańczy się coraz częściej poloneza Kilara - ciężkiego, przeładowanego. Od początku pracy nad "Polonezem Płockim" miałem w głowie maturzystów. Płock to książęce miasto, zasługuje na swój królewski taniec.

* Śródtytuły pochodzą z wiersza Grażyny Dąbrowskiej "Do poloneza!"

Maturzyści - środa, godz. 12.45, Stary Rynek!



11 lat temu po raz pierwszy płocka "Wyborcza" wraz z Urzędem Miasta zaprosiły maturzystów do wspólnego odtańczenia poloneza na Starym Rynku. To zawsze bardzo uroczyste wydarzenie, w pierwszych parach idą przedstawiciele władz miasta, muzyka niesie się na cały plac i sąsiednie ulice. Nieraz bywało tak wielu uczestników, że kiedy pierwsi pod dyktando wodzireja zdołali już okrążyć cały Rynek, to ostatni dopiero na niego wkraczali.

W tym roku po raz pierwszy maturzyści zatańczą "Poloneza Płockiego" i będą aż cztery miejsca "startowe". Pary zaczną wypełniać plac jednocześnie od ul. Grodzkiej, Małachowskiego, Bielskiej i Piekarskiej. Pamiętajcie - spotykamy się w środę o godz. 12.45 na Starym Rynku, by kwadrans później ruszyć już wspólnie tanecznym krokiem.

Choreografia będzie prosta, ale nie pozbawiona polonezowych łączeń się par w czwórki, ósemki i szesnastki. Nad prawidłowym przebiegiem całości ma czuwać Jerzy Przybyła, wychowanek Dzieci Płocka, który potem tańczył w Centralnym Zespole Reprezentacyjnym Wojska Polskiego, a teraz wrócił i jest instruktorem u Milkego. Wielu maturzystom jest znany, bo to on przygotowuje często szkoły do studniówkowego poloneza.

Na koniec, to też już tradycja, będzie wspólne zdjęcie, które opublikujemy w przyszłotygodniowym magazynie - ukaże się w następny piątek. Nie zabraknie oczywiście pamiątkowych certyfikatów potwierdzających udział w polonezie. Dodatkowo każdy maturzysta, który zatańczy z nami w środę, otrzyma voucher, dzięki któremu aktywuje bezpłatny dostęp do prenumeraty cyfrowej (pakiet Wyborcza Premium) i odbierze poradnik maturzysty.

- Nasz polonez nie ma jeszcze słów - przyznaje Tadeusz Milke. - Ale tak sobie myślę, że może wśród tegorocznych tancerzy maturzystów znajdzie się ich przyszły autor? Może ktoś z tych ludzi stworzy kiedyś wersję tekstową "Poloneza Płockiego"? To właściwie żadna filozofia, a przypomnę, że kompozytor Tadeusz Trojanowski też uczył się w naszym mieście.

O polonezie

Etnochoreolog Grażyny Dąbrowskiej napisała w "Leksykońce tańca" "Najstarszy, najdostojniejszy spośród polskich tańców narodowych (...). Jest rytmicznym pochodem, korowodem wielu par podążających jedna za drugą. (...) Każdy tancerz z szacunkiem prowadzi tancerkę, znajdującą się po jego prawej stronie. (...) ?Towarzyska" forma poloneza, polegająca na dostojnym, pełnym godności ?chodzeniu ?, sprawiła, wraz ze wspaniałą muzyką komponowanych polonezów, iż zyskał on światową sławę, zanim został wprowadzony na scenę. Sposobu tańczenia, wykonywania właściwego kroku, prowadzenia partnerki i zachowań tanecznych tancerki uczono w szkołach tańca".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.