Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Niestety, wkrótce "Kurier Płocki" w kolejnych numerach donosił o tragicznej śmierci najmłodszego ze swych kolporterów.

***

"Tragiczna śmierć na posterunku najpopularniejszego w Płocku sprzedawcy gazet. Któż z płocczan nie znał maleńkiego, zawsze uśmiechniętego mile Rysia Ciszewskiego, z czerwoną czapeczką, ozdobioną blaszanym napisem: ?Gazetki ?. Od rana do późnego wieczora na ulicach miasta czy w cukierniach, na statkach lub stacjach kolejowych uwijał się niezmordowanie Ryś, proponując każdemu pociągającym głosikiem ?Kurjerka ?. Była to tak charakterystyczna postać, że zwróciła na siebie uwagę bawiących niedawno w Płocku dziennikarzy stołecznych, którzy Rysia sfotografowali i właśnie wczoraj jedno takie zdjęcie widzieliśmy na pierwszym miejscu w ?Ilustracji Polskiej ?. Pod podobizną, zajmującą całą stronę, był napis ?Przyszły miljoner ?.

Nie doczekał się Rysio miljonów, gdyż właśnie wczoraj około godz. pół do dziewiątej wieczorem zginął na posterunku tragiczną śmiercią.

Z przystani nad Wisłą chciał dostać się na statek, następnie z jednego statku na drugi. Trzymając w jednej ręce swe ?Kurjerki ?, drugą czepiał się przy przejściu barjery. Gdy znalazł się na tamborze (ochrona koła) z tyłu statku, poślizgnął się i z ?Kurjerkami" wpadł do wody. Nie zdążył nawet krzyknąć. Dopiero po jakich 10 minutach spostrzeżono, że chłopiec zniknął. Na wszczęty przez jedną pasażerkę alarm przystąpiono do poszukiwania, lecz daremnie. Rysio spoczął snem wiecznym w głębinach Wisły".

***

"Po tragicznej śmierci na posterunku Rysia-gazeciarza. W związku z tragicznym zgonem na posterunku popularnego w Płocku gazeciarza Rysia Ciszewskiego otrzymaliśmy od p. rejenta Simy następujące pismo:

?Do zacnych i ofiarnych serc Płocczanek i Płocczan! Któż nie pamięta kręcącego się i biegającego po ul. Tumskiej, w kawiarniach i na przystani małego chłopczyny, zawsze pogodnego i uśmiechniętego - naszego ulubieńca, gazeciarza Rysia? Jego miły dziecinny głosik ?Pani tupi gazettę" zniewalał publiczność do nabywania gazetki nawet wśród stosu gazet w kawiarni. Mały Ryś zginął na posterunku - biedny mały pracownik, który utrzymywał rodziców i rodzeństwo.

Na zapoczątkowanie dalszej sprzedaży gazet dla poratowania pozostałej rodziny, potrzebny jest fundusz a będzie to godnym płocczan uczczeniem małego pracownika i dowodem pamięci. Zapoczątkowując zbiórkę składam równocześnie złotych 5 w Redakcji".

***

"Odnalezienie zwłok Rysia Ciszewskiego. Tydzień przeszło trwały poszukiwania w Wiśle zwłok najpopularniejszego w Płocku kolportera gazet, Rysia Ciszewskiego, który na posterunku swym znalazł tragiczną śmierć w nurtach rzeki. Dopiero w dniu wczorajszym w godzinach porannych martwe ciało Rysia wypłynęło z wody pomiędzy pierwszą i drugą ?główką" na prawym brzegu Wisły.

Wydobyte zwłoki znajdowały się w strasznym stanie, głowa sina i nabrzmiała, na czole widoczny krwawy ślad od uderzenia. Zwłoki przewiezione zostały w trumnie do szpitala św. Trójcy skąd wyprowadzone zostaną w dniu dzisiejszym o godz. 5-ej popoł. na cmentarz rzymskokatolicki."

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.