Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W ostatnim meczu ligowym w tym roku piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock pokonali na wyjeździe Stal Mielec 34:20 (18:8). - Należy się szacunek dla Mielca za to, co zrobili w ostatnich dwóch meczach - podkreślał Piotr Przybecki, trener Orlen Wisły. - Niektóre drużyny z dołu tabeli tylko mówią o problemach, a oni wygrali dwa trudne spotkania w bardzo okrojonym składzie. To być może się odbiło na nich. My mamy dłuższą ławkę, inne cele i innych zawodników. Staraliśmy się ten mecz kontrolować i to nam się udało z wydatną pomocą Adama Morawskiego w bramce.

- Mecz pokazał, że nieustannie walczymy, staramy się tę drużynę zmieniać - wyjaśniał trener Stali Tomasz Sondej. - Jak widać jedziemy na tzw. oparach, mamy wielu zawodników kontuzjowanych i te mecze wyjazdowe, o których mówił trener Przybecki gdzieś na pewno nam dały w kość. Myślę, że ta przerwa świąteczna da nam odpocząć, odetchnąć i w lutym startujemy już w prawie pełnym składzie.

Piotr Krępa, kołowy Stali dodawał: - Od początku było widać różnicę klas między zespołami. Orlen Wisła pokazała grę na poziomie Ligi Mistrzów, a my jesteśmy na poziomie naszej ligi. Gramy coraz lepiej, ale widać, że jeszcze odbijamy się jak od ściany od takich zespołów jak Wisła. Ponadto dobrą robotę zrobił w bramce Adam Morawski. Niestety wielokrotnie nie potrafiliśmy go pokonać.

- Mamy inne cele niż Stal - zauważył bramkarz Orlen Wisły Adam Morawski. - Chcieliśmy od samego początku zagrać bardzo mocno, tym bardziej, że jest to nasz ostatni mecz w tym roku. Chcieliśmy rozjechać się w dobrych humorach i z czystą głową pojechać na zgrupowania reprezentacji. Myślę, że zagraliśmy dobrze i udało się utrzymać koncentrację przez cały mecz, z czego możemy być zadowoleni.



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.