Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
To jego debiutanckie trafienia w ekstraklasie. Ale i tak kibice nie tylko w Płocku, ale też w całym kraju na bardzo długo zapamiętają jego gola strzelonego niemal z połowy boiska.

- Ta bramka Piotrka Wlazły już dzisiaj może kandydować do bramki roku, bo takie rzeczy nie dzieją się codziennie. Duży szacunek dla niego - mówił z pełnym uznaniem za wyczyn 27-letniego pomocnika trener Marcin Kaczmarek. - Cieszę się, że chłopak po długim czasie, w trakcie którego bardzo ciężko pracował na pozycję w tym zespole jeszcze w pierwszej lidze. I akurat teraz trafił mu się taki mecz w bardzo ważnym dla nas momencie. Hat trick w ekstraklasie nie zdarza się często. I myślę, że dla niego jest to bodziec do tego, być stać się jeszcze lepszym piłkarzem.

Oddajmy zatem głos bohaterowi sobotniego pojedynku Wisły Płock z Ruchem Chorzów (4:3). - Cieszę się z pierwszych trzech bramek strzelonych w ekstraklasie, a jeszcze bardziej z trzech punktów, które udało się zdobyć po dłuższej złej serii - mówi Piotr Wlazło.

- Były już takie mecze, w których ustrzeliłeś hat tricka? - pytamy.

- Z tego, co pamiętam, to w drugiej drużynie Wisły Płock. I też udało mi się strzelić bramkę niemal z połowy boiska. Pamiętam, że wtedy trener bramkarzy z uśmiechem komentował, że to przypadek. A ja wtedy odpowiedziałem, że jeszcze kiedyś to powtórzę. Słowa dotrzymałem - uśmiecha się Piotr Wlazło.

Do tej pory pojawiały się niepokojące głosy co do braku napastnika. Dziś poznaliśmy na to receptę: Piotr Wlazło. - Gram zawsze tam, gdzie trener mnie wystawi, i robię wszystko, by przyczynić się do tego, by Wisła Płock odnosiła zwycięstwa - podkreśla 27-letni pomocnik Wisły Płock. - Ale czy sprawdziłbym się w roli napastnika? Chyba nie czułbym się na tej pozycji najlepiej. Ale jeśli trzeba, to bardzo chętnie nadal będę wyręczał naszych napastników.

Zawodnik przyznaje, że to był szalony mecz. - Ale mógł się podobać kibicom, padło siedem goli. Choć było nerwowo. Prowadziliśmy raz, drugi, a potem w bardzo łatwy sposób straciliśmy bramki. Ale pokazaliśmy charakter, wyszliśmy z trudnego momentu i zwyciężyliśmy - zaznacza Piotr Wlazło. - Poprzedni pojedynek w Warszawie z Legią, w którym wywalczyliśmy punkt, był takim pozytywnym kopniakiem dla nas przed potyczką z Ruchem. To się na pewno w pewnym sensie przyczyniło do tego, że dziś możemy cieszyć się ze zwycięstwa.

Piłkarze Wisły Płock pięknie pożegnali się z płocką publicznością. Ale w tym roku czeka ich jeszcze jeden ekstraklasowy akcent, wyjazdowy mecz z Jagiellonią Białystok. - I myślę, że już na dobre odwróciliśmy złą kartę. I teraz będzie już tylko do przodu - podkreśla Piotr Wlazło.

Czytajcie też: Wreszcie zwycięstwo piłkarzy Wisły Płock! Niesamowity gol Piotra Wlazły

"Słyszeliście po meczu tąpnięcie? Prawdopodobnie pospadały kamienie z naszych serc"

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.