Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
- Chyba każdy sobie zdaje sprawę z tego, jak bardzo potrzebne były nam te trzy punkty. I w końcu je mamy - podkreślał z wielką ulgą trener Wisły Płock. - Jak było słychać po meczu pewne tąpnięcie, to prawdopodobnie kamienie pospadały z naszych serc. Bo mecz przypominał rollercoaster, różnie mogło być. Ale dzisiaj styl się nie liczy, liczą się tylko trzy punkty. I to, że przełamaliśmy tę niemoc w wygrywaniu.

Nafciarze przełamali serię dziewięciu meczów bez zwycięstwa. O ile remis w Warszawie z Legią sprzed tygodnia dawał porządnego kopa, w pozytywnym znaczeniu tego słowa, o tyle zwycięstwo w sobotę z Ruchem Chorzów jest dla płockich piłkarzy jak łyk świeżego powietrza. - W tym sezonie graliśmy o wiele więcej lepszych meczów, ale ich nie wygraliśmy - słusznie zauważył szkoleniowiec Wisły. - Mecz z Ruchem rzeczywiście był taki zwariowany, szarpany na co wpływ miały skala i napięcie towarzyszące moim piłkarzom. Zdawaliśmy sobie sprawę, jak bardzo istotny to mecz dla nas. Dlatego ten happy end nas cieszy. Oczywiście będzie jeszcze analizować to spotkanie, które było z gatunku bardzo istotnych w perspektywie dalszego myślenia, dalszej pracy. I tego co nas czeka zimą i później już na wiosnę. Teraz jest czas radości z trzech punktów, ale nie zapominamy, że jest jeszcze mecz w Białymstoku. I trzeba się do niego optymalnie przygotować.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.