Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Obie ekipy grały w weekend ostatnie w tym roku mecze Ligi Mistrzów. Orlen Wisła zremisowała w sobotę w Kilonii z THW (24:24), to jej historyczny punkt w konfrontacji z tym rywalem. A Vive w niedzielę pokonało u siebie Vardar Skopje (27:24). Dzięki tej wygranej kielczanie zostali liderem swojej grupy.

- Wiadomo, to bardzo silny zespół, znamy się tak naprawdę dobrze, mimo pewnych zmian personalnych w składach - zaznacza Piotr Przybecki, trener Orlen Wisły. - Kielczanie ostatnio świetnie współpracują z bramkarzem, mają ciekawe systemy obrony. Ale jesteśmy na to przygotowani. Musimy patrzeć na siebie, wykorzystać nasze najmocniejsze strony. Tak jak ostatnio w wyjazdowym pojedynku z THW Kiel, musimy wytrzymać konfrontację i fizycznie, i psychicznie. Przez prawie 60 minut, bo cały czas się nie da.

Płoccy piłkarze ręczni udowodnili, że są w stanie sprawić niespodziankę bez względu na to, kto jest ich przeciwnikiem. I chodzi tu zwłaszcza o pojedynki z gigantami europejskiego handballa: Telekom Veszprem (28:28) i THW Kiel, z którym nafciarze w dwóch meczach wywalczyli trzy punkty (zwycięstwo i remis)!

Warto też zaznaczyć, że i Veszprem, i THW, to uczestnicy poprzedniej edycji turnieju Final4 Ligi Mistrzów. I podobnie jak w tamtych meczach, tak i teraz z Vive w Kielcach o dobry rezultat będzie trudno. Ale to zadanie nie jest niewykonalne. Mimo że nafciarze będą mieć przeciwko sobie żywiołowo reagującą publiczność.

- Wiem, że to mecz specjalny. Ale nas ciśnienie nie przygniecie, graliśmy już z najlepszymi na świecie, jesteśmy przygotowani na taką atmosferę - zapewnia Piotr Przybecki. - To jest sport, statystyki nie grają. Trzeba oczywiście liczyć siły na zamiary, ale wszystko zależy w Kielcach od tego, jak my zagramy. Mamy sporo młodych zawodników, ale i oni potrafią grać.

Nafciarze wciąż muszą sobie radzić bez kontuzjowanego Dana Emila Racotea. Na szczęście nie ponieśli strat kadrowych w Kilonii. Jedynie Gilberto Duarte ma problem mięśniowy, ale z Vive zagra. Do Kielc pojedzie także kontuzjowany ostatnio Zbigniew Kwiatkowski.

- Zbyszek może już tam wystąpi, natomiast na razie musimy oszczędzać po kontuzji Mateusza Piechowskiego, to młody zawodnik, jego zdrowie jest najważniejsze - podkreśla trener Przybecki.

Mecz Vive - Wisła zostanie rozegrany w dzień św. Mikołaja. Czy nafciarze wrócą do Płocka z prezentem? Transmisja meczu w Canal+ Sport od godz. 18.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.