Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Do pojedynku z zespołem z Gliwic nafciarze przystąpili po siedmiu meczach bez zwycięstwa i z przedostatniego miejsca w tabeli. Piast był 12. Płocczanie wyszli na murawę w przemeblowanym składzie z wielką wolą zwycięstwa. Za żółte kartki pauzował Dominik Furman, pojawili się za to Cezary Stefańczyk i debiutujący w ekstraklasie wychowanek Wisły Bartłomiej Sielewski.

Kibice byli spragnieni zwycięstwa, bo ostatnio gospodarze zainkasowali trzy punkty ponad dwa miesiące temu, gdy na własnym stadionie pokonali Pogoń Szczecin 2:0.

Przy głośnym dopingu ponad 3 tys. widzów Wisła wściekle zaatakowała, w drugiej minucie przewrotką z 11 metrów strzelał Piotr Wlazło, ale nie trafił w bramkę. Piast przeprowadził groźną akcję dopiero po 10 minutach, zza pola karnego uderzył Gerard Badia, ale obok bramki Seweryna Kiełpina. Gra się wyrównała, żadna z ekip nie dochodziła do dobrych sytuacji strzeleckich.

W 25. minucie po dośrodkowaniu Stefańczyka głową uderzał mocno naciskany Jose Kanté, znów bez efektu. O ile w obronie płocczanie radzili sobie bez zarzutu, to mieli duże problemy z przedostaniem się na pole karne Piasta. Ale w 38. minucie powinno być 1:0. Po świetnej akcji Siergieja Kriwca i Piotra Włazło z czterech metrów Arkadiusz Reca trafił... w poprzeczkę! Była to jedyna doskonała okazja nafciarzy do strzelenia bramki w pierwszej połowie. Płocczanie nie oddali ani jednego celnego strzału, Piast - jeden.

W drugiej części gry Wisła miała z wiatrem, ale niewiele to pomagało gospodarzom. Szybko grający goście utrzymywali piłkę z dala od własnej bramki, dopiero po kilkunastu minutach zagrożenie stworzył Dimitar Iliev. Strzelał zza pola karnego, ale obok słupka.

W 65. minucie znów dobrze podał Wlazło, a Reca w trudniej sytuacji, z kilkunastu metrów, z ostrego kąta uderzył bardzo groźnie, minimalnie obok słupka. Kilka minut później sędzia nie zauważył dotknięcia piłki ręką przez jednego z graczy gości, stojących w murze, gdy wolnego wykonywała Wisła. 10 minut przed końcem po groźnej akcji gości Wiśle pomógł... sędzia, który przypadkowo zablokował składającego się do strzału zawodnika Piasta.

Chwilę po wejściu na boisku doskonałą sytuację miał Dominik Kun. Popędził na bramkę, naciskany strzelił mocno, ale bramkarz Jakub Szmatuła zdołał wybić piłkę. Wisła nie była w stanie wygrać, ale trudno o trzy punkty, gdy w meczu na własnym stadionie z przeciętnym rywalem przez 90 minut oddaje się zaledwie jeden celny strzał.

W następnej kolejce o punkty będzie jeszcze trudniej. Wisła zagra w Warszawie z Legią (2 grudnia, piątek, godz. 20.30).

Wisła Płock - Piast Gliwice 0:0

Wisła: Seweryn Kiełpin - Patryk Stępiński, Tomislav Božić (Ż), Bartłomiej Sielewski, Cezary Stefańczyk, Piotr Wlazło, Dimitar Iliev (86. Emil Drozdowicz), Siergej Krivets, Arkadiusz Reca (77. Dominik Kun), Maksymilian Rogalski, Jose Kanté

Piast: Jakub Szmatuła - Aleksandar Sedlar (Ż), Gerard Badia (82. Michał Masłowski), Tomasz Mokwa, Radosław Murawski (Ż), Maciej Jankowski, Marcin Pietrowski, Patrik Mraz (71. Paweł Moskwik), Bartosz Szeliga (60. Sasa Zivec), Martin Bukata (Ż), Hebert Silva Santos

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.