Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Piłkarze ręczni Orlen Wisły Płock pokonali w czwartek mistrzów Szwajcarii 33:26, odnosząc drugie zwycięstwo w tej edycji Ligi Mistrzów. - Wisła prezentuje się bardzo ciekawie, Piotr Przybecki wykonuje bardzo dobrą robotę - komplementował płocki zespół i jego trenera, Lars Walther. - My przystąpiliśmy do pojedynku osłabieni, wielu zawodników jest kontuzjowanych, część choruje. Przyjechaliśmy do Płocka z jednym bramkarzem. Mimo tych problemów, przez 25 minut pierwszej połowy graliśmy dobrze. Znakomicie grał nasz bramkarz Aurel Bringolf, który bronił z 40-procentową skutecznością. Mając w świadomości, że nie ma zmiennika, był to dla niego trudny występ. Mieliśmy problemy na początku drugiej połowy. Widać było, że moi zawodnicy są już trochę zmęczeni. Nie miałem możliwości rotowania składem tak, jak to robił trener Piotr Przybecki. Podsumowując: straciliśmy punkty z drużyną, która była lepsza.

Piotr Przybecki, trener Orlen Wisły Płock: - Na początku byliśmy lekko zdenerwowani. Na szczęście szybko opanowaliśmy nerwy. Rozwój zespołu pod kierownictwem Larsa Walthera jest naprawdę duży i myślę, że ma przed sobą bardzo fajną przyszłość. Tak jak trener Lars wspomniał, rzeczywiście miałem szersze pole manewru, mogłem wprowadzić do gry zawodników z ławki rezerwowych, którzy wnosili sporo świeżości na boisko. To też jest ważne w perspektywie kolejnych meczów. Bardzo nam pomógł Adam Morawski, który wszedł z ławki w drugiej połowie, Adam Wiśniewski w obronie. Bardzo ważne jest, aby teraz utrzymać wysoki poziom z meczów z THW Kiel i Kadetten w kolejnych spotkaniach Ligi Mistrzów.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.