Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Na inaugurację ekstraklasy w połowie lipca nafciarze pokonali u siebie faworyzowaną Lechię 2:1. Chyba nikt w Płocku nie przypuszczał, że cztery miesiące później, po rundzie jesiennej, Wisła będzie trzecia od końca z dorobkiem 16 punktów, a zespół z Gdańska wspólnie z Jagiellonią na czele tabeli (po 30 punktów).

Płocczanie wygrali ostatnio... dwa miesiące temu! W dziewiątej kolejce pokonali w Płocku Pogoń Szczecin 2:0. Później - mimo czasami niezłej gry - przyszły dwa remisy i cztery porażki, zespół leciał w dół tabeli, a atmosfera w zespole i wśród kibiców nie była już tak doskonała, jak na początku ligi.

W Gdańsku będzie bardzo trudno o punkty, po rundzie jesiennej Lechia jest liderem zestawienia meczów w roli gospodarza - wygrała pięć, po razie zremisowała i przegrała. Gdańską twierdzę zdobyła tylko Termalica. W poprzednim sezonie uległa tylko w trzech z 18 potyczek na pięknym stadionie Energa. Z drugiej strony biało-zieloni nie są potęgą w defensywie, w minionej rundzie stracili aż 18 bramek, to tylko o jedną mniej od nafciarzy.

Wisła bardzo potrzebuje punktów, bo z okazałej przewagi nad strefą spadkową ekipie trenera Marcina Kaczmarka został już zaledwie punkcik. Dwa tygodnie temu była zdecydowanie lepsza od Arki Gdynia, ale tylko zremisowała.

- Czeka nas ciężka przeprawa, walka ze współliderem. Lechia to personalnie jeden z mocniejszych zespołów w lidze, o ile nie najmocniejszy - uważa obrońca Wisły Przemysław Szymiński. - Ale jedziemy do Gdańska pełni optymizmu, widzę szansę na punkty, mentalnie jesteśmy przygotowani dobrze. Mimo słabego okresu morale wciąż jest na wysokim poziomie, znamy swoją wartość. W ostatnich meczach czasami brakowało skuteczności, może trochę szczęścia. Ale zawsze byliśmy równorzędnym przeciwnikiem dla rywala, chcemy wygrywać.

W dobry wynik na Wybrzeżu mocno wierzy prezes Wisły.

- Po dwóch miesiącach bez wygranej trudno, by atmosfera w zespole była jakaś hurraoptymistyczna, ale dobrze zrobiła nam dwutygodniowa przerwa w lidze. Zawodnicy pracowali i na boisku, i z trenerem mentalnym - zaznacza Jacek Kruszewski, prezes Wisły Płock. - Chodziło głównie o to, by się podnieść psychicznie. Potraciliśmy punkty, więc już teraz w każdym meczu musimy grać o zwycięstwo. Wygraliśmy już z Lechią w tym sezonie, więc w bojowym nastawieniu pojedziemy do Gdańska. Szanujemy rywala, ale jesteśmy w stanie pokonać każdego w lidze. Pojedziemy nowym, najpiękniejszym autokarem w lidze na chyba najpiękniejszy stadion w naszej ekstraklasie.

Stadion Energa Gdańsk ma pięć lat, może pomieścić ponad 41 tys. widzów. Na murawie nie pojawią się rekonwalescenci Damian Piotrowski i Ivica Vrdoljak. Reszta graczy jest zdrowa. Kilku nafciarzy grało ostatnio w różnych reprezentacjach. Ze zgrupowania kadry Polski U-21 wrócili w środę Przemysław Szymiński i Arkadiusza Reca. Polska pokonała w Tychach faworyzowanych Niemców 1:0, Szymiński nie grał, a Reca wszedł w doliczonym czasie gry.

W środę wrócił do Płocka także Jose Kante, który w niedzielę zadebiutował w reprezentacji Gwinei. Zagrał ostatnie 25 minut, jego drużyna przegrała w el. MŚ 2018 z Demokratyczną Republiką Konga 1:2.

- Jego dyspozycja na razie jest niewiadomą. W środę już trenował, różnica temperatur między Gwineą a Polską wynosi ostatnio ponad 30 stopni, zobaczymy, jak zareaguje jego organizm - dodał prezes Wisły. - Liczę jednak, że do soboty wszystko już będzie w porządku.

Do Gdańska w roli trenera rywala gospodarzy po raz pierwszy zawita Marcin Kaczmarek, wieloletni piłkarz i szkoleniowiec biało-zielonych. Z Lechią związany był także trener przygotowania fizycznego nafciarzy Maciej Bagrowski.

Wszystko wskazuje na to, że kibice zobaczą w akcji Sławomira Peszkę. Reprezentant Polski z powodu lekkiego urazu nie zagrał w poniedziałkowym meczu Polska - Słowenia, ale 31-letni skrzydłowy jest już w pełni dyspozycji.

Peszko jako 16-latek trafił do Płocka z Nafty Jedlicze, grał w Wiśle siedem lat, zdobył Puchar Polski. Z pewnością będzie sporym zagrożeniem dla płockiej bramki, podobnie jak bracia Flavio i Marco Paixao, którzy strzelili dla Lechii aż 11 z 23 goli.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.