Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Pół godziny przed prezentacją na parkiet wybiegła stara gwardia Wisły. Kibice dopiero się schodzili, ale i tak mistrzów sprzed lat przywitały bardzo głośne brawa. Przez wiele lat płocki klub grał w małej hali przy Kobylińskiego, nazywanej "Blaszak Areną", gdzie miejsca nie były numerowane. Nawiązując do tej zasady w sobotę, wyjątkowo z okazji Meczu Mistrzów, w Orlen Arenie też nie było biletów z konkretnym miejscem, można było zająć dowolne.

Gdy zgasło światło, zabawę dynamicznym układem tanecznym rozpoczęła grupa Impresja. Parkietowe wydarzenia można było śledzić także na telebimie. Tuż przed prezentacją szczypiornistów kibice wstali i głośno skandowali: "Nafciarze, nafciarze, nafciarze!"

Niestety, z grona zaproszonych do Orlen Areny nie mogło dotrzeć trzech zawodników: Krzysztof Wróblewski, Marcin Lijewski i Damian Wleklak. Dwaj ostatni są trenerami Wybrzeża Gdańsk, które w sobotę grało w turnieju w Elblągu. W obecnym zespole Wisły zabrakło olimpijczyków: Michała Daszka, Adama Wiśniewskiego i Brazylijczyka José Guilherme de Toledo, odpoczywających po trudach walki w Rio.

Gdy dawne gwiazdy wbiegały z korytarza, obecni gracze zrobili im symboliczny szpaler. Na początek byli szczypiorniści oraz szkoleniowcy Edward Koziński i Bogdan Zajączkowski otrzymali okolicznościowe statuetki od prezesa klubu Artura Zielińskiego. Szczególny aplauz był w momencie, gdy po trofeum podszedł bramkarz Andrzej Marszałek. Było głośne "sto lat", na telebimie organizatorzy przypomnieli najwspanialsze momenty z historii klubu, widowiskowe akcje z "Blaszak Areny", a z głośników popłynęło "We are the champions".... Tak fani dziękowali za 26 medali mistrzostw Polski z rzędu, w tym siedem złotych i 10 Pucharów Polski.

Po wspólnym zdjęciu obu ekip Krzysztof Kisiel "przechwycił" z ławki Orlen Wisły masażystę Mariusza Jaroszewskiego, który zasilił szeregi mistrzów. Kibice rozwinęli ogromną flagę, pamiętającą jeszcze "Blaszak Arenę" i rozpoczął się mecz, zaplanowany na 2x20 minut.

Już w 30 sekundzie Tomasz Paluch rzucił pierwsza bramkę w tym spotkaniu. W odpowiedzi na raty, czyi po dobitce, wyrównał Racotea. Ale Maciej Nowakowski z dystansu i Bartosz Wuszter z koła dali gwiazdom prowadzenie 3:1. Szczypiorniści walczyli ambitnie, ale szanowali rywali, oczywiście nie było żadnych ostrych fauli. "Młodzi" nie mogli znaleźć recepty na akcje mistrzów na koło, które kończył Wuszter. Po 10 minutach dawne gwiazdy płockiego szczypiorniaka wygrywały 6:5, pokazując sporo ciekawych zagrań. Sporo braw za widowiskowe wejście i gola ze skrzydła zebrał Paluch. W odpowiedzi po kontrze piłkę wysoko, w wyskoku złapał Lovro Mihić i spadając pokonał Andrzeja Marszałka.

Gdy panowie po czterdziestce, a tacy przeważali w szeregach ekipy mistrzów, zaczęli łapać lekką zadyszkę, w bramce błysnął Marszałek, z zaskakującą lekkością broniąc dwa razy w sytuacji sam na sam, co 2,5 tysiąca widzów nagrodziło owacją.

Mistrzowie próbowali zaskoczyć "młodych" grą na dwóch kołowych. I udało się, obrotowi zaabsorbowali obronę, z dziewięciu metrów huknął nie do obrony Michał Zołoteńko, a Adam Morawski musiał wyjąć piłkę z siatki. Trenerzy rotowali składami, na trybunach trwała zabawa i śpiewy. Pod koniec pierwszej połowy gwiazdy nieco zwolniły tempo, więc Orlen Wiśle udało się po kontrach wyjść na prowadzenie 13:10. Nafciarze wystąpili w tym meczu w nowych strojach zaprojektowanych na sezon 2016/2017.

W przerwie kibice mierzyli swoje siły w konkursie rzutów karnych, bronił Morawski. Z kolei w zabawie rzutów z dystansu zaporą był Rodrigo Coralles. Udział w konkursach był jedną z nagród - do wyboru - w akcji "Szatnia Godna Nafciarzy". Prawie 350 kibiców płockiego klubu zebrało ponad 45 tys. zł na remont szatni w Orlen Arenie, która wygląda już bardzo okazale. Darczyńcy - w zależności od kwoty - mogli otrzymać m.in. bilet na Mecz Mistrzów, okolicznościowy kubek, koszulkę, piłkę, strój meczowy, obejrzeć szatnię. Nazwiska sponsorów znajdą się na pamiątkowej tablicy w hali.

Na początku drugiej połowy świetną kontrą popisał się Artur Niedzielski, próbował przechytrzyć Morawskiego lekkim, technicznym strzałem mad głową, ale czujny bramkarz Wisły z uśmiechem złapał piłkę. Ale kilka minut później górą był Niedzielski, wykorzystując fakt, że bramkarz był zasłonięty. Kibice przypomnieli sobie stare czasy, zaśpiewali m.in. piosenki o kieleckiej Iskrze i wrocławskim Śląsku. Bramkę zdobył za to Krzysztof Kisiel, którego szarżę gracze Orlen Wisły próbowali zatrzymać raczej symbolicznie. No cóż, z trenerem lepiej nie zadzierać...

W pewnej chwili na parkiecie w barwach Orlen Wisły pojawiła się... fanka zespołu! To też była jedna z nagród w akcji związanej z szatnią. Co więcej, kibicka dwa razy wpisała się na listę strzelców! W jej ślady poszedł też inny z kibiców w barwach Orlen Wisły.

Swoje chwile w bramce mistrzów miał też Jarosław Krzemiński, który widowiskowo obronił w sytuacji sam na sam. Wynik, który podczas tego wiślackiego święta nie miał większego znaczenia, oscylował wokół remisu.

Widzowie wybuchli śmiechem, gdy zdziwiony Dan Racotea otrzymał.. dwie minuty kary za niesportowe zachowanie. A wydawało mu się, że tylko próbował przeszkodzić w akcji rywali. Przy burzy braw w ostatniej sekundzie gola zdobył Niedzielski i pojedynek zakończył się - chyba niezaskakującym - remisem 23:23.

Kibice weszli na parkiet, rozmawiali z piłkarzami, robili zdjęcia, zbierali autografy. Trwało to ponad 40 minut!

- Ten mecz to bardzo fajny pomysł - ocenił Michał Zołoteńko. - Wprawdzie nie mogłem zjawić się na naszym jedynym treningu dzień wcześniej, ale i tak było nieźle. Praca zawodowa pochłania mi tak dużo czasu, że rzadko uprawiam sport, udaje mi się wyrwać na rower lub pograć z żoną w tenisa.

Maciej Nowakowski wciąż uprawia piłkę ręczną, co było widać w Orlen Arenie. - Ze zdrowiem jest różnie, ale jak się budzę i boli, to znaczy, że jeszcze żyję - śmiał się Nowakowski. Podkreślił, że nie spodziewał się tak wielu widzów w okresie wakacyjnym. - A pomysł Meczu Mistrzów? Super! Ja już się pisze na następny taki - dodał rozgrywający.

- Takie spotkanie po latach cementuje i starszych, i młodszych. Piękna sprawa - podkreślił Piotr Klucznik. - Mam problem z kolanem, więc ciężko było, ale poszło chyba nieźle. W tygodniu bardzo absorbuje mnie praca, ale czasami jeżdżę rowerem.

Drużyna Gwiazd Wisły - Orlen Wisła Płock 23:23 (10:13)

Drużyna Gwiazd: Andrzej Marszałek, Jarosław Krzemiński, Andrzej Mokrzki, Rafał Kuptel, Krzysztof Kisiel, Marek Witkowski, Michał Zołoteńko, Piotr Klucznik, Michał Dębski, Robert Jankowski, Bartosz Wuszter, Tomasz Paluch, Artur Niedzielski, Maciej Nowakowski, Tomasz Paluch.

Trenerzy: Edward Koziński i Bogdan Zajączkowski.

Orlen Wisła: Marcin Wichary, Rodrigo Corrales, Adam Morawski - Zbigniew Kwiatkowski, Gilberto Duarte, Dan Racotea, Valentin Ghionea, Tiago Rocha, Mateusz Piechowski, Tomasz Gebala, Sime Ivić, Marko Tarabochia, Maciej Gębala, Miljan Pusica, Lovro Mihić, Dmitrij Żytnikow.

Trenerzy: Piotr Przybecki, Artur Góral

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.