Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W homilii bp Libera przypomniał, że 1050 lat temu na ziemie Polan, do naszej ojczyzny, dotarł marsz wiary, świętości, życia, miłości i rodziny rozpoczęty za sprawą rozprzestrzeniających się po świecie "płomyków Ducha". Odwołał się też do słów papieża Polaka na placu Zwycięstwa: "Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Tej ziemi!".

"Wydawało się nam wtedy, że wiara, solidarność, szacunek dla narodowego i chrześcijańskiego dziedzictwa - że to wszystko stanie się fundamentem nowej Polski. Okazało się jednak, że byliśmy łatwowierni. Wsłuchując się w jasny głos Jana Pawła II, wierzyliśmy, że szacunek dla `człowieka prostego`, słabszych, dla rodziny, zwłaszcza wielodzietnej, będzie miał pierwszeństwo w sumieniach rządzących. Byliśmy łatwowierni" - komentował biskup płocki.

Dodał, że przyłączając się do Unii Europejskiej, Polacy ufali, że wchodzą do świata wolnych, ochrzczonych narodów, świata zbudowanego przez sługę Bożego Roberta Schumana i katolickich przywódców - Alcide De Gasperiego i Konrada Adenauera - na chrześcijańskim dziedzictwie. Jednak w Brukseli i Strasburgu zaczęto dawać przyzwolenie na programy i projekty przyszłości stawiające sobie za cel oderwanie od chrześcijańskich korzeni, niewymagające duchowego wysiłku, nastawione na zakwestionowanie tradycyjnego ładu moralnego, podważające chrześcijański ideał życia i rodziny.

"Dzisiaj Zachód wręcz panicznie boi się Polski, która mówi: chcemy być w Europie, ale szanujmy chrześcijańskie dziedzictwo Mieszkowego chrztu; szanujmy i wspierajmy małżeństwo i rodzinę; brońmy naszej tożsamości. Taka Polska jest niewygodna! Niewygodna zwłaszcza dla tych, którzy najprostsze, najbardziej naturalne i czułe słowa: `mama` i `tato` chcą zastąpić słowami: `rodzic A` i `rodzic B`, którzy w swoim prawodawstwie dopuszczają coś tak nieludzkiego jak eutanazja dzieci, którzy Boże źródła małżeństwa narażają na szyderstwo przez zrównywanie go ze związkami osób tej samej płci" - wymienił hierarcha.

W jego opinii udział w Marszu dla Życia i Rodziny pokazuje, iż Polacy nie chcą być łatwowierni, ale są ludźmi, którzy cieszą się życiem, kochają swoje rodziny i nie godzą się na promowanie postaw hedonistycznych. Podkreślił też, że za słowami: "mama", "tata", "syn", "córka", "babcia", "dziadek", a nie za słowami: "rodzic A" i "rodzic B", kryją się najbardziej podstawowe i najpiękniejsze wartości, które uobecnia zdrowa rodzina.

Bp Libera przywołał też adhortację posynodalną "Amoris laetitia" papieża Franciszka, gdzie zapisano, iż "osłabienie rodziny jako społeczności naturalnej, opartej na małżeństwie, wyrządza szkodę dojrzewaniu ludzi, kultywowaniu wartości społecznych i rozwojowi etycznemu" oraz że "tylko wyłączny i nierozerwalny związek między mężczyzną a kobietą realizuje w pełni funkcję społeczną".

Za Ojcem Świętym zaakcentował też, iż "prawo do życia niewinnego dziecka jest tak niezbywalne, że w żaden sposób nie można przedstawiać możliwości podejmowania decyzji w odniesieniu do tego życia, jakby chodziło o prawo do własnego ciała".

Msza św. w bazylice katedralnej poprzedziła 5. Marsz dla Życia i Rodziny.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.