Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
W programie tegorocznej giełdy były m.in. kiermasze drzew i krzewów ozdobnych i owocowych, rękodzieła ludowego, prezentacje gospodarstw ekologicznych i agroturystycznych. Największym zainteresowaniem cieszyły się jak zawsze alejki z kwiatami i różnymi roślinami. Mnóstwo osób przyciągały też klatki ze zwierzakami i stoiska z wikliną. Można było spróbować swojskiej kiełbasy, ciast, miodów, nalewek, pysznego pieczywa, swoją alejkę miały traktory i inne maszyny rolnicze, na scenie cały czas występowały grupy artystyczne.

Ale w Łącku było coś jeszcze! Tuż obok, na pobliskim hipodromie odbywały się zawody jeździeckie. Cieszyły się jednak zdecydowanie mniejszym zainteresowaniem, niż giełda.

Wielkie podziękowania należą się strażakom, którzy jak co roku zadbali o kierowców i kierowali zmotoryzowanych na wyznaczone parkingi. Gdyby nie oni, z pewnością panowałoby wielkie zamieszanie.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.