Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Studentów można było spotkać m.in. na skrzyżowaniu Kolegialnej i Kilińskiego, Kilińskiego i Jachowicza czy Tysiąclecia z Bielską. Poprzebieranych za zwierzęta, klaunów, służby mundurowe, małe dzieci.... - Jesteśmy od 5 rano, ale jeszcze nie chce nam się spać, bo jest bardzo fajnie. Nie będziemy w ogóle spać - tłumaczyła Beata, studentka drugiego roku Bezpieczeństwa Narodowego, która zbierała myto przy Kolegialnej.

- Ludzie są bardzo uprzejmi i chętnie wrzucają pieniądze, zdarzają się także banknoty, nawet 20-złotowe. Nie wiemy, ile dokładnie zebrałyśmy, ale tylko z naszego skrzyżowania mamy już kilka puszek - tłumaczyli studenci przy Kolegialnej.

Jednak nie wszyscy byli przychylni młodym ludziom. - Niektórzy kręcą głowami i się odwracają, a jedna pani nawet mnie wyzwała - śmiała się Lena, studentka pierwszego roku resocjalizacji. - Ale to był pojedynczy przypadek, generalnie jest miło i bardzo fajnie.

Studenci nie mają określonego limitu, ale chcą zebrać jak najwięcej pieniędzy. - Jak skończy się miejsce w jednej puszcze, to można lecieć po drugą - mówił Mateusz przebrany za małpę, który zbierał pieniądze na skrzyżowaniu przy alejach Jachowicza. - Jak wrócę do domu. zaraz wezmę zimny prysznic, bo jestem dosyć ciepło ubrany i jest mi gorąco. Mimo to chętnie biorę udział w mytobraniu, to fajna inicjatywa. To jest już mój drugi raz.

Zebrane przez studentów pieniądze zostaną przeznaczone na pomoc dla trzech chłopców - podopiecznych Fundacji Dzieciom "Zdążyć z pomocą".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.