Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Głównym wykonawcą inwestycji jest konsorcjum budowlane W&P (Sławomir Wiciński i Robert Piątkowski). Jego zadaniem była głównie budowa żelbetowych zbiorników. Natomiast do wykonania szyb i zamontowania systemu filtracyjnego konsorcjum zatrudniło podwykonawcę - firmę Oceanus z Włocławka. Robiła ona potężne akrylowe szyby m.in. do zoo w Hamburgu, zoo na Węgrzech czy nie tak dawno do akwarium na Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego.

Przypomnijmy, że kilka tygodni temu na budowie powstał spór między wykonawcą a podwykonawcą. Firma Oceanus, po zrobieniu i zamontowaniu wielkich szyb w płockich akwariach oraz częściowo urządzeń, dostała wypowiedzenie od W&P. Nie mogąc dokończyć inwestycji i w związku z licznymi nieporozumieniami - Oceanus zgłosił sprawę do sądu. Tymczasem konsorcjum zatrudniło innego podwykonawcę do dokończenia pracy - Jakuba Gałkę z gdańskiej firmy Aqua Atelier.

Mimo zapewnień ratusza i wykonawcy, że inwestycja zakończy się w terminie - tak się nie stało. - Zgodziliśmy się na przedłużenie terminu do 20 maja. Bywają różne sytuacje, bywa, że czas oczekiwania na zamówiony sprzęt może być dłuższy - tłumaczy Hubert Woźniak z zespołu ds. medialnych ratusza. Dodaje, że główne roboty budowlane są już ukończone, a wykonawca prowadzi tylko prace wykończeniowe. - Dokonuje też testów szczelności i poprawek tam, gdzie pojawiły się usterki. Musi uszczelnić te miejsca, w których ściany betonowych zbiorników przeciekają. Wycieki nie są poważne, a przy takich inwestycjach nie zawsze od razu uzyskuje się pełną szczelność. Dlatego są specjalne technologie, które pozwolą ją uzyskać - wyjaśnia Woźniak. Termin 20 maja ma być już ostateczny.

Płockie zoo w oczekiwaniu na oddanie inwestycji szykuje się do zakupu ryb. - Już działamy, bo taki zakup wymaga kilkumiesięcznych przygotowań. W niektórych przypadkach pewnie będą ogłaszane przetargi. Akwaria urządzimy biotopami, więc łącznie zakupimy około 150-200 gatunków ryb - informuje Krzysztof Kelman, dyrektor płockiego ogrodu zoologicznego.

W akwariach znajdą się biotopy wód polskich, Bałtyku, Ameryki Północnej i Południowej, Afryki czy Australii. - Będzie można podziwiać u nas rekina, rafę koralową, meduzy czy ośmiornicę - wylicza dyrektor zoo. Tłumaczy, że ośmiornica będzie miała jedno akwarium tylko dla siebie, bo te stworzenia zawzięcie bronią swojego terytorium. Akwarium dla dwóch osobników musiałoby być ogromne, żeby zwierzęta ze sobą nie walczyły.

- Ta ekspozycja będzie żyła. Niektóre gatunki z czasem wypadną, bo żywotność tych zwierząt nie jest długa. Np. osobnik ośmiornicy żyje przeważnie około roku, a w warunkach akwarystycznych do dwóch lat. Są gatunki, które można zamawiać w konkretnych miesiącach, bo później są już niedostępne. Stopniowo więc do akwariów będą dochodziły nowe ryby, które zastąpią inne. Ale są też gatunki, które żyją po 20, 30 lat i takie również będzie można u nas oglądać - wyjaśnia Krzysztof Kelman.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.