Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

 

Uroczystej mszy św. przewodniczył biskup płocki Piotr Libera - on był też głównym konsekratorem. Towarzyszył mu abp Celestino Migliore, nuncjusz apostolski w Polsce, i kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski. Katedra po brzegi wypełniła się wiernymi. Aby każdy mógł śledzić przebieg uroczystości, transmitowano ją także na telebimach.
-  Dziś święcenia przyjmie 37. biskup w dziejach diecezji płockiej. Został nim swojak. Dziękujemy Ojcu Świętemu Franciszkowi za tę nominację - mówił na początku mszy Libera. Podkreślał, że uroczystości odbędą się w katedrze, w której spoczywają władcy polscy i biskupi. W homilii przywołał przypowieść o synu marnotrawnym, który straciwszy wszystko, powrócił do swojego ojca.
- To wielkopostna przypowieść. Jak się ma do dzisiejszej radosnej okazji święceń biskupich? Wielkoduszny ojciec podzielił swój majątek między synów. Jeden odszedł od niego, by czerpać z życia, by być wolnym, chciał żyć tylko dla siebie. Czy trudno w tym dostrzec współczesny świat? Bunt wobec Boga, ten charakterystyczny model życia bez Boga, zastępowanie wierności nauką, pogoń za przyjemnościami, porzucenie życia chrześcijańskiego w imię ideologii multikulturalizmu - mówił biskup.
Twierdził, że taka postawa jest podobna do trwonienia majątku ojca przez syna marnotrawnego. Pouczał jednak, aby tak łatwo nie potępiać zarówno bohatera tej przypowieści, jak i samego świata. W synu marnotrawnym była nadal miłość do ojca i w końcu do niego wrócił. - Zrozumiał, że w domu swego ojca był człowiekiem wolnym.
Piotr Libera wspominał, że ?dowodem tożsamości" Boga jest jego miłosierdzie. Natomiast prawda o tym miłosierdziu jest największym skarbem, na straży którego ma stać właśnie biskup. - On ukazuje siostrom i braciom, że ten świat nie jest spowity przez chaos, zimny przypadek, pustkę czarnych dziur, ale przez miłosierdzie Boga - tłumaczył Libera. Nowego biskupa pomocniczego pouczał, by ten kierował się słowami papieża Franciszka. Ten mówił z kolei, że ks. Mirosław Milewski został "z Bożego miłosierdzia wybrany do posługi" i "z miłosierdziem ma służyć swoim braciom".
Podczas obrzędu święceń elektowi zostały  wręczone: księga Ewangelii, pierścień biskupi i mitra. Kiedy zasiadł wśród biskupów, w katerze rozległy się gromkie brawa.
Życzenia dla ks. Mirosława Milewskiego odczytali przedstawiciele duchowieństwa, osób życia konsekrowanego i osób świeckich. Życzyli mu m.in. tego, aby posługa w naszej diecezji przyniosła mu jak najwięcej radości i pokoju, obfitych łask bożych, wiary, nadziei i miłości. Milewski na koniec mszy podziękował m.in. papieżowi Franciszkowi, duchowieństwu, biskupowi Liberze, swoim rodzicom, bratu i bliskim osobom oraz wielu innym ludziom, którzy uczestniczyli w uroczystości. - Dziś z pokorą stoję przed wami, z wielką wiarą i wzruszeniem. Jestem świadomy wielkiej odpowiedzialności, jaka na mnie spoczywa. Będę z pełnym zaangażowaniem pomagał biskupowi pełnić jego posługę - mówił. Prosił też wiernych o pomoc, by był dobrym sługą. - Otuchy dodają mi słowa Jezusa, które wypowiedział do św. siostry Faustyny: "Nie bój się, nie zostawię cię samej. Czyń w tej sprawie, co możesz".

Uroczystej mszy św. przewodniczył biskup płocki Piotr Libera - on był też głównym konsekratorem. Towarzyszył mu abp Celestino Migliore, nuncjusz apostolski w Polsce, i kard. Kazimierz Nycz, metropolita warszawski.

Katedra po brzegi wypełniła się wiernymi. Aby każdy mógł śledzić przebieg uroczystości, transmitowano ją także na telebimach. - Dziś święcenia przyjmie 37. biskup w dziejach diecezji płockiej. Został nim swojak. Dziękujemy Ojcu Świętemu Franciszkowi za tę nominację - mówił na początku mszy Libera. Podkreślał, że uroczystości odbędą się w katedrze, w której spoczywają władcy polscy i biskupi.

W homilii przywołał przypowieść o synu marnotrawnym, który straciwszy wszystko, powrócił do swojego ojca. - To wielkopostna przypowieść. Jak się ma do dzisiejszej radosnej okazji święceń biskupich? Wielkoduszny ojciec podzielił swój majątek między synów. Jeden odszedł od niego, by czerpać z życia, by być wolnym, chciał żyć tylko dla siebie. Czy trudno w tym dostrzec współczesny świat? Bunt wobec Boga, ten charakterystyczny model życia bez Boga, zastępowanie wierności nauką, pogoń za przyjemnościami, porzucenie życia chrześcijańskiego w imię ideologii multikulturalizmu - mówił biskup. Twierdził, że taka postawa jest podobna do trwonienia majątku ojca przez syna marnotrawnego. Pouczał jednak, aby tak łatwo nie potępiać zarówno bohatera tej przypowieści, jak i samego świata. W synu marnotrawnym była nadal miłość do ojca i w końcu do niego wrócił. - Zrozumiał, że w domu swego ojca był człowiekiem wolnym.

Piotr Libera wspominał, że ?dowodem tożsamości" Boga jest jego miłosierdzie. Natomiast prawda o tym miłosierdziu jest największym skarbem, na straży którego ma stać właśnie biskup. - On ukazuje siostrom i braciom, że ten świat nie jest spowity przez chaos, zimny przypadek, pustkę czarnych dziur, ale przez miłosierdzie Boga - tłumaczył Libera. Nowego biskupa pomocniczego pouczał, by ten kierował się słowami papieża Franciszka. Ten mówił z kolei, że ks. Mirosław Milewski został "z Bożego miłosierdzia wybrany do posługi" i "z miłosierdziem ma służyć swoim braciom".

Podczas obrzędu święceń elektowi zostały  wręczone: księga Ewangelii, pierścień biskupi i mitra. Kiedy zasiadł wśród biskupów, w katerze rozległy się gromkie brawa. Życzenia dla ks. Mirosława Milewskiego odczytali przedstawiciele duchowieństwa, osób życia konsekrowanego i osób świeckich. Życzyli mu m.in. tego, aby posługa w naszej diecezji przyniosła mu jak najwięcej radości i pokoju, obfitych łask bożych, wiary, nadziei i miłości.

Milewski na koniec mszy podziękował m.in. papieżowi Franciszkowi, duchowieństwu, biskupowi Liberze, swoim rodzicom, bratu i bliskim osobom oraz wielu innym ludziom, którzy uczestniczyli w uroczystości. - Dziś z pokorą stoję przed wami, z wielką wiarą i wzruszeniem. Jestem świadomy wielkiej odpowiedzialności, jaka na mnie spoczywa. Będę z pełnym zaangażowaniem pomagał biskupowi pełnić jego posługę - mówił.

Prosił też wiernych o pomoc, by był dobrym sługą. - Otuchy dodają mi słowa Jezusa, które wypowiedział do św. siostry Faustyny: "Nie bój się, nie zostawię cię samej. Czyń w tej sprawie, co możesz".

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.