Zjeżdżacie ze starego mostu na rondo na Radziwiu. Rzut oka w prawą stronę i już go widać – elegancki budynek z czerwonej cegły, w dość dobrym stanie, choć opuszczony. Część okien powybijanych, ale mury wyglądają na zdrowe. Latem częściowo porastają je pnące rośliny. „Schodkowy” dach, obok imponujący komin. To nasza stara elektrownia, która jeszcze po wojnie zaopatrywała w prąd Płock i okolice.

Przyjrzyjcie się jej dobrze. Choć nic na to nie wskazuje, budynek jest w przełomowym momencie swego istnienia. Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków wszczął postępowanie w sprawie jego wpisu do rejestru zabytków. Wszystko wskazuje na to, że elektrownia znajdzie się w tym zestawieniu w drugim kwartale przyszłego roku.

I teraz tak – albo wszystko skończy się dla tej czerwonej perełki dobrze, albo bardzo źle.

Wyłączyli prąd prezydentowi

Elektrownia na Radziwiu jest stara, ale nie najstarsza w mieście.

Pozostało 90% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej